... gdyby którykolwiek brat chciał udać się między Saracenów i innych niewiernych, niech idzie za pozwoleniem swego ministra [przełożonego] i sługi.

1 grudnia 2017, Bimbo, RCA
1 grudnia 2017, Bimbo, RCA
Data: 2017-12-01

Dziś w Republice Środkowoafrykańskiej święto narodowe – rocznica deklaracji nowej nazwy państwa: „Republika Środkowoafrykańska”. Wiązało się to z autonomią, powstaniem hymnu narodowego i prezentacją flagi. Miało to miejsce w 1958 roku. Dwa lata później, 13 sierpnia ogłoszono niepodległość. 
Pozwólcie, że przy tej okazji po krótce zarysuję historię naszego kraju. Terytorium naszego państwa od roku 1903 było kolonią francuską. Pierwsi kolonizatorzy przybyli na ten teren w roku 1889, a wraz z nimi pierwsi misjonarze – Spirytyni. Dotarli tutaj rzeką od strony południowej, z dzisiejszego Kongo-Brazzaville. Wcześniej były to obszary częściowo niezaludnione a częściowo (zwłaszcza terytorium wschodnie, okolice Rafaï) w posiadaniu miejscowego sułtana. Wschód rozwijał się dużo lepiej dzięki handlowi prowadzonemu z Sudanem i Bliskim Wschodem. Zachód pozostawał pod presją niejakiego Mahammeda Es-Senussi. Wraz z kolonizacją kraju przez Francuzów, rozpoczął się okres przymusowych, niewolniczych prac na plantacjach (kawa, bawełna, tabaka, kukurydza) oraz pracy przy wydobywaniu surowców (złoto, diamenty, miedź, wapień). Prace niewolnicze nieco zmalały w roku 1930. Był to rok szczególny, gdyż właśnie wtedy święcenia kapłańskie otrzymał pierwszy kapłan środkowoafrykański – Barthelemy Boganda. Urodził się w roku 1910. Jako kapłan bardzo mocno zaangażował się w politykę. Był to człowiek światły, o otwartym umyśle, jeden z pierwszych intelektualistów tego obszaru. Miał predyspozycje więc je wykorzystał. Tyle że ze szkodą dla kapłaństwa. W 1940 porzucił kapłaństwo dla polityki. Dziś uważany jest jako pierwszy prezydent kraju. I pierwszy kapłan. Bohater narodowy. W tym czasie kraj, jako kolonia miał naznaczone granice, ale wciąż przynależał do tzw. Afrique équatoriale française (Francuska Afryka Równikowa), i obejmował właściwe wszystkie dzisiejszej państwa Afryki środkowej – od Kongo wzwyż. Boganda, poprzez negocjacje z Francją wywalczył, iż ta jednostka administracyjna Francji uzyskała swego rodzaju autonomię przez zmianę nazwy na Etats-Unis de l’Afrique latine indépendants (Łacińskie Niepodległe Zjednoczone Państwa Afryki). Negocjacje trwały jednak nadal. Francja oponowała. Nie wchodząc w detale (które i dla mnie są niejasne) Boganda wywalczył proklamację państwa o nazwie Ubangui-Charie (terytorium dzisiejszej RCA). W taki sposób powoli dochodzimy do dnia 1 grudnia 1958, kiedy to Ubangui-Charie stało się Republiką Środkowoafrykańską. Ogłoszono hymn, zaprezentowano flagę. Na pełną niepodległość przyszło jednak poczekać jeszcze dwa lata. W roku 1959, 29 marca Boganda zginął w wypadku lotniczym. Dziś data ta, jest jedną z trzech, kiedy to obchodzi się święto narodowe. Po nim rządy przejął Abel Goumba, który przez krótki czas kontynuował dzieło wyzwolenia Czarnej Afryki. Jego miejsce, w roku 1960 zajął David Dacko, przejmując dowodzenie już oficjalnie niepodległej Republiki Środkowoafrykańskiej (od 13 sierpnia 1960). Dalsze losy państwa to próby utrzymania władzy i mizerne starania o rozwój RCA. Praktycznie co dziesięć lat następował zamach stanu i zmiana prezydenta. Rządy prowadzone są w cieniu korupcji i trybalizmu (plemię prezydenta jest plemieniem rządzącym). Wartym wspomnienia (choć w bardzo negatywnym świetle) jest prezydent-cesarz Bokassa. Rozpoczął on swoje rządy w 1966 roku. Wprowadził ścisły wojskowy reżim. Był władcą absolutnym. Siebie samego nazywał „Śmiercią”, „Imperatorem”, „Prezydentem życia (i śmierci)”. W roku 1977 zorganizował z wielką pompą swoją intronizację. Miła wówczas miejsce ośmieszająca go sytuacja. Zaprosił między innymi Kadafiego. I zamierzał przedstawić swoją moc militarną. Żołnierze maszerowali bez końca w defiladzie prezentując potęgę kraju. Okazało się jednak po czasie, że byli to wciąż ci sami żołnierze, którzy zataczali kręgi – zmieniali mundury i wracali do defilady. W ten sposób garstka wojskowych, przeszedłszy kilkanaście razy przed publiką dawała wrażenie niewyobrażalnej siły militarnej kraju. Bokassa był tyranem. Mówi się o kanibalizmie. Potwierdzona natomiast jest masakra z 18 stycznia 1979 roku, kiedy to wymordowano wielu studentów w kraju, jako tłumienie opozycji. Po Bokassie następowali kolejni. Może mniej krwawi i szaleni ale wciąż skorumpowani. 
Dziś kraj świętuje swoją niepodległość, ale w gruncie rzeczy do tej niepodległości wciąż wzdycha. RCA jest wciąż zależna. Zależna od cudzoziemców. Bez tej pomocy pozostaną w miejscu. Wracam w ten sposób do pierwszych słów mojego maila – mizerny poziom intelektualny podcina nogi wszelkim przedsięwzięciom. Edukacja to niezmiennie pierwsze pole naszej ewangelizacji.

 
Ostatni przewrót stanu miał miejsce w 2013 roku. Od tego czasu mieliśmy już jedną panią prezydent i aktualnego prezydenta – Touadera. Jednak zmian nie ma. Za rządów obecnego prezydenta, można by rzec że w Bangui coś się dzieje – buduje się, odnawia, jest w miarę porządek. Ale okolice leżą odłogiem. RCA stoi w miejscu. To wciąż walczące ze sobą małe grupy etniczne, zamiast zjednoczonego kraju. 
Ta stagnacja daje mi o sobie znać także w prozie dnia codziennego.

 

U nas wciąż lato. Owszem mniej teraz pada, ale niebo niebieskie, kwiaty kolorowe, drzewa zielone, ziemia rudawa. Europa przechodzi w tym czasie druga zimę w czasie mojej nieobecności a my wciąż „w lecie”. Z jednej strony to sprawia że zatracam nieco poczucie czasu. Gubi się jakiś rytm. Z drugiej – czas szybciej płynie – bo niedostrzegany. A to sprawia, że zbliża się mój wyjazd do Polski, o którym to coraz częściej myślę. Powiedziałbym zatem „do zobaczenia”, ale jednak rozsądek hamuje zapędy… to jeszcze co najmniej 7 miesięcy ; ) 
Zatem, jeszcze kilka razy napiszę! 

 

Nzapa a bata mo +