Żaden z braci niech nie głosi kazań wbrew praktyce i zarządzeniom świętego Kościoła i bez pozwolenia swego ministra (...). Wszyscy jednak bracia niech głoszą kazania czynami.

23 października 2016, Bimbo, RCA
23 października 2016, Bimbo, RCA
Data: 2016-10-23

Rola ekonoma poza zakupami obejmuje wydawanie składników do obiadu, czuwanie nad tym co dzieje się z jedzeniem po posiłkach oraz wypłacanie pensji pracownikom. Cóż, w pierwszym tygodniu pojawiło się kilka wpadek… wieczorami czasem brakuje jedzenia (jemy to co zostaje po obiedzie), z czego wnioskuję prosto, że wydałem za mało. Zdarzyło się, że zapomniałem schować pozostający po kolacji groch do lodówki… więc na drugi dzień był do wyrzucenia… sfermentowany… Dziś natomiast czekałaby nas skąpa rekreacja przy napojach (piwo, cola, oranżada), gdyby nie mama Roseline, która przyniosła nam kilka butelek jogurtu. Niestety wcześniej nie pomyślałem o zakupieniu czegoś na rekreacje.

 

Więc takie małe „faut pas”, które pokazują mi nad czym powinienem czuwać w przyszłości. Ogólnie jednak cieszy mnie ta praca.

 

Innym zadaniem, które mnie absorbuje jest bycie wychowawcą naszych braci na ślubach czasowych – Maxime-a i Teddi-ego. Narzuciłem sobie „wysokie tempo”. Spotykam się z nimi trzy razy w tygodniu. Dla mnie i dla nich to dość wymagające. Maxime uczęszcza na kurs w seminarium. Ma zajęcia codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach od 8:00 do 12:00 a w poniedziałki i wtorki także od 15:00 do 17:00. Wraca więc codziennie na obiad. Niestety nie jest obecny na wspólnych modlitwach południowych (modlitwa w ciągu dnia i godzina czytań). Pozostały czas jest w jego rękach. Winien poświęcić go na naukę. O 18:00 oczywiście uczestniczy we wspólnych modlitwach (medytacja, w tym miesiącu – różaniec, oraz nieszpory i kompleta - czasem odmawiana po kolacji, czasem zaraz po nieszporach). Teddi natomiast codziennie od 8:00 do 15:00 z przerwą na modlitwy południowe i obiad, podejmuje prace pod okiem br. Remo. Wobec tego te trzy spotkania w ciągu tygodnia trochę im ciążą. Dla mnie to też wyzwanie, bo każde spotkanie muszę przygotować. Zwłaszcza w tym pierwszym roku mojej posługi. Później, gdy treści będą już przygotowane, będzie łatwiej.

 

W ciągu naszej formacji postawiłem sobie za cel pozyskanie umiejętności wzięcia odpowiedzialności za swoje życie na trzech płaszczyznach – ludzkiej, chrześcijańskiej i franciszkańskiej. Pomóc ma nam w tym „Osobisty Projekt Życia”. W ciągu najbliższego roku, każdy z nas ma za zadanie stworzyć taki projekt w oparciu o główne zagadnienia wydobyte z poszczególnych płaszczyzn formacji. Póki bracia przebywają na formacji początkowej, to formatorzy starają się o to, by zapewnić im rozwój ludzki, chrześcijański i franciszkański. Później sami będą musieli o to zadbać. Dlatego chciałbym pomóc im przez ten czas „brać swoje powołanie w swoje ręce”. Dlatego każde z naszych spotkań będzie poświęcone jednemu zagadnieniu… zaczynając od formacji ludzkiej, skupimy się na poznaniu siebie – wydobyciu swoich zalet i wad, by mogły one służyć wspólnocie. Kolejno przyjdzie czas na relacje międzyludzkie, formację intelektualną, rozrywkę etc. Później weźmiemy się za zagadnienia z formacji chrześcijańskiej (Pismo Święte, sakramenty…) a na końcu życie franciszkańskie (śluby, życie we wspólnocie, duch pokory, pokuty…). Te spotkania formacyjne przypadają na środę i piątek. W sobotę natomiast popołudnie poświęcone jest Słowu Bożemu z nadchodzącej niedzieli – spotykamy się o 16:30 na „dzieleniu się”. Jest zatem co robić : ) I to jest chyba najlepsza informacja wynikająca z tych ostatnich treści.

 

Do głównych obowiązków dochodzą codzienne posługi duszpasterskie – homilie na Mszy konwenckiej, Msze święte u sióstr, niedzielne wyjazdy na wioski.

 

Ostatnie dni sporo czasu zajęło mi także urządzanie się w nowym pokoju. Zrobiłem małe przemeblowanie, powieszałem półki, ozdobiłem zdjęciami ściany i zająłem się jeszcze kilkoma drobnymi pracami, by „żyło się lepiej”.

 

Aby dopełnić relacji z tych dni, powinienem napisać dwa słowa o nowym telefonie. Cóż, skusiłem się. Perspektywa ułatwienia kontaktów z Europą (czyli rodziną, braćmi, przyjaciółmi), przekonała mnie, by przełamać opory i poprosić o telefon umożliwiający połączenie się z Internetem, a co za tym idzie dostęp do aplikacji takich jak WhatsApp czy Messenger. Opanowanie nowej rzeczywistości trochę mi zajęło ;)