Bracia zaś, którzy udają [się do niewiernych niech] nie wdają się w kłótnie ani spory, lecz winni być poddanymi "wszelkiemu ludzkiemu stworzeniu ze względu na Boga" (1 P 2, 13) i przyznawać się do wiary chrześcijańskiej.

30 listopada 2017, Bimbo, RCA
30 listopada 2017, Bimbo, RCA
Data: 2017-11-30

Jak zapisałem – każdy dzień niesie nowości. Jeden z postulantów musiał już opuścić naszą wspólnotę. Z Rafaï dotarły do nas wieści, że zanim stał się bratem (mniejszym), był już ojcem... […]. Zapowiadał się bardzo fajnie: grzeczny, życzliwy, usłużny i pełen inicjatywy… Jednak odpowiedzialność za życie ściąga go do Rafaï. Wiadomość przyjął w sposób bardzo „dojrzały” (chodź dziwnie słowo to koresponduje z jego sytuacją). Zrozumiał, zaakceptował i pozostał w braterskiej z nami relacji, choć zdziwił się, że tego typu sprawy „wypłynęły” po jego wylocie z Rafaï. 


To taki obraz otaczającej nas rzeczywistości: młodzi chłopcy szybko inicjują swoje życie seksualne a dziewczyny nie cenią swej cnoty ponad życie. W mentalności naszych Afrykańczyków współżycie jest traktowane jako potrzeba pierwszorzędna, na równi z jedzeniem, spaniem czy potrzebami fizjologicznymi. Toteż naszą pracę z kandydatami rozpoczynamy gdy są jeszcze w bardzo młodym wieku, by kształtować świadomość, sumienie i odpowiedzialność. W ten sposób zwiększamy szansę na to, że „nie zakosztują grzechu”, i później łatwiej im przyjdzie sprostać wymaganiom zakonnego życia. Rozpoczynają kandydaturę, która trwa co najmniej jeden rok. Przez ten czas Barnaba prowadzi dla nich niedzielne spotkania (dwa razy w miesiącu) na temat św. Franciszka i życia Braci Mniejszych. W ten sposób oni poznają nas a my poznajemy ich – ich życie sakramentalne, ich wierność i motywację. Obecnie kandydatów jest bodajże siedmiu. Czterech z nich w przyszłym roku podejdzie do matur. Jeśli zdają, a po drodze nie znajdzie się jakaś poważna przeszkoda, zostaną przyjęci do postulatu w październiku 2018 roku. Spędzą z nami dwa lata w Bimbo. Będzie to czas weryfikacji. Przyglądania się z bliska. Mam wrażenie, że tutaj w Afryce jesteśmy dużo bardziej rygorystyczni niż w Europie. Nie znaczy to, że mamy większe wymagania. Wymagania są te same – solidne  życie chrześcijańskie i jasna motywacja życia franciszkańskiego, zdrowie (psychiczne i fizyczne), zdolność do życia we wspólnocie, odpowiedni poziom intelektualny, stała decyzja życia w czystości i szczerość w relacjach z formatorami. Jednak warunki życia i afrykańska mentalność sprawiają, że zdecydowana większość kandydatów tych warunków nie spełnia. Dlatego przez lata wypracowało się proste kryterium: jeśli są wątpliwości, to już ich nie ma, co oznacza, że taki kandydat (postulant) nie może kontynuować. Wychodzimy z założenia że zwłaszcza na początku ci chłopcy muszą rokować jakieś uzasadnione nadzieje. Jeśli już na tym etapie formacji pojawiają się wątpliwości co do ich zdatności, to niestety życie uczy, że czas jedynie pracuje na niekorzyść. 


Z większym jeszcze dystansem podchodzimy do młodzieży, która wyraża chęć życia zakonnego, mając za sobą jakieś już doświadczenie życia. Tych którzy przychodzą do nas w wieku 19-20 lat kierujemy raczej na ścieżki życia małżeńskiego. Rodziny chrześcijańskie są bowiem bardzo nieliczne. Swego czasu jeden z biskupów zachęcał wszystkich pracujących w duszpasterstwie młodzieżowym, by zachęcać młodych zwłaszcza do małżeństwa, bo – jak się wyraził – mamy już dość księży żyjących na sposób małżeński.  Czystość jest wciąż wielkim – bo w Afryce niezrozumiałym – wyzwaniem.