Bracia zaś, którzy udają [się do niewiernych niech] nie wdają się w kłótnie ani spory, lecz winni być poddanymi "wszelkiemu ludzkiemu stworzeniu ze względu na Boga" (1 P 2, 13) i przyznawać się do wiary chrześcijańskiej.

31.01.2020
31.01.2020
Data: 2020-02-02

31.01.2020, Boali, RCA

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pierwszy miesiąc nowego 2020 roku Pańskiego dobija do swego kresu. Był to miesiąc rzekłbym „formacyjny”. Bowiem w głównej mierze skupiliśmy się w tym czasie na organizacji dwóch sesji formacyjnych – jednej dla katechistów, drugiej dla chórzystów.
Wobec przedstawionych ostatnim razem faktów – analfabetyzm i nędzny poziom wykształcenia katechistów – priorytetem stała się dla nas formacja „elit” na wioskach, czyli tych, którzy potrafią czytać i pisać i którzy przekazują swym współziomkom Ewangelię. W dniach 5-11 stycznia zorganizowaliśmy zatem sesję formacyjną dla katechistów z centrum oraz z 14 kaplic, znajdujących się przy głównej drodze. Uczestnicy zgromadzili się przy kościele parafialnym na pięciodniowej formacji na temat „Credo”, przeplecionej praktycznymi zajęciami na temat sprawowania liturgii w przypadku nieobecności kapłana. Sesję tę poprowadził nasz współbrat o. Kordian. W formacji uczestniczyło 34 katechistów i dwóch wiernych z parafii. Każdego dnia wydawano trzy posiłki.  Sesja wzbudziła wielkie zainteresowanie a inicjatywa została uznana za wartą kontynuowania.
Formację, którą przeprowadziliśmy w centrum parafii pragniemy powtórzyć w jednej z miejscowości w sektorze leśnym. Przyczyną takiego powielenia jest trudność związana z transportem. Sektor do którego mamy zamiar się udać w marcu, obejmuje wioski do których można dojechać jedynie motorem, po przeprawieniu się przez rzekę pirogą. Ludzi nie stać na opłacenie transportu, toteż wzywanie ich do centrum, nie spotyka się z pozytywną odpowiedzią. Sesję w tym sektorze poprowadzi raz jeszcze nasz współbrat. Potrwa ona podobnie jak poprzednia - pięć dni. Katechiści będą uczestniczyć w kosztach poprzez dary w naturze. Część z nich mieszka w wioskach nad rzeką lub daleko w lesie. Ich lokalizacja pozwala im z łatwością zaopatrzyć się w ryby lub dziczyznę. Każda kaplica dostarcza zatem pożywienia o wartości 3.500 Franków czyli ok 5 €. Resztę pokrywamy z naszej kasy, ale po skierowaniu prośby do naszego sekretariatu misyjnego w Panewnikach, uzyskaliśmy spore wsparcie finansowe na realizację tych i podobnych sesji formacyjnych. Stąd też gorąco dziękuję o. Dymitrowi, Pani Basi oraz wszystkim tym którzy wspierają naszą misję swoimi ofiarami!
    Podczas pierwszej sesji katechistów, dokładnie 7 stycznia popołudniu zwołaliśmy wszystkich odpowiedzialnych z 25 wiosek na spotkanie „poszerzonej” rady parafialnej. Jest to inicjatywa która wypłynęła już dobrych kilka miesięcy temu, a która ma za zadanie scalić rozległą parafię w jedną komórkę. Pragniemy aby raz na trzy miesiące, osoby z odległych wiosek spotykali się z radą parafialną w centrum parafii, by przedstawić swoją pracę i natchnąć nas nowymi rozwiązaniami. Na nasze zaproszenie odpowiedziało dość sporo kaplic bo aż 16 z 25. Reguły nie było. Spośród przybyłych byli tacy którzy pokonali ok 55km, a tych których od centrum oddziela jakieś 34km, nie byli w stanie dotrzeć… Niemniej jednak zgromadzenie liczyło sobie ok 65 osób (w tym uczestnicy formacji katechistów). Było to bardzo cenne doświadczenie, gdzie odpowiedzialni za poszczególne sektory mogli przedstawić małe podsumowanie ich działalności, zaznaczyć punkty zapalne i zasugerować rozwiązania. Wielkim orzechem do zgryzienia okazały się konflikty między odpowiedzialnymi za kaplice a katechistami. Doszliśmy do wniosku, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak znajomości swoich obowiązków, stąd rozwiązaniem ma stać się zaplanowana sesja formacyjna na temat obowiązków odpowiedzialnego, sekretarza, skarbnika i katechisty (którzy wszyscy razem wraz z odpowiedzialnymi za poszczególne grupy parafialne [np. Legiony Maryi, Lektorzy, Chórzyści] stanowią radę kaplicy).  Myślę, że uda nam się taką sesję zorganizować w czwartym kwartale tego roku.
    Jeszcze zanim katechiści rozjechali się do domów, wyruszyłem na obchód kolejnych wiosek. Tym razem 9 dni w czterech miejscowościach: Mardoché, Mandjo, Lambi i Boali Poste. Jednym z dość jaśniejszych owoców tego czasu jest inicjatywa Święta Młodzieży, którą pragniemy podjąć w maju. Na jednej z wiosek – Boali Poste – zadeklarowano problem młodzieży, która nie odnajduje swojego miejsca w Kościele. Przedstawiono pomysł, by ich zaanimować poprzez jakieś inicjatywy ze strony wiernych. Jest prawdą, że nasza młodzież leży… Jest niby komitet młodych w centrum parafii, ale niestety nie funkcjonuje jak należy. Mamy zatem zamiar zebrać całą katolicką młodzież z naszej parafii (z 25 wiosek i z centrum) w przedziale wiekowym 16-30 lat, w Boali Poste na jeden z majowych weekendów. Pomysł jest na razie bardzo fantazyjny i brak mu konkretów, ale wierzę że idea przybierze niebawem formę.
    Wielką pomocą w animacji młodych może okazać się nowa znajomość. Otóż przed kilkunastoma miesiącami przejeżdżała przez Boali, i nie omieszkała się zatrzymać, pewna siostra franciszkanka jadąca do swojej misji w Ngotto. Nie była sama. A mianowicie towarzyszyła jej pewna dziewczyna imieniem Sandy, Środkowoafrykanka, która wychowała się w Kongo (ten przykład przywrócił we mnie wiarę że Środkowoafrykańczyk, który otrzyma adekwatną formację, może „wyjść na ludzi”). Otóż Sandy wspaniale władała językiem francuskim. Skończyła studia (Prawo) i ma kilkuletni staż pracy w różnych organizacjach humanitarnych wspomagających kobiety w odbudowaniu swojego poczucia wartości i odnalezieniu się w społeczeństwie. Ta praktyka pcha ją ku podjęciu własnej działalności na rzecz nie tylko kobiet ale młodzieży w ogóle (warsztaty, teatr, forum dyskusyjne, formacja psychologiczna). Jej celem jest zaproszenie młodych do atmosfery dialogu, dzielenia się, dyskusji. Po naszym pierwszym spotkaniu zadzwoniła do mnie pewnego razu, by się spotkać i omówić jej propozycje, o której wcześniej nic nie wspominała. Otóż chciałaby zainicjować swoją działalność w Boali. Szuka więc możliwości, by się co jakiś czas u nas zatrzymać i mieć do dyspozycji salę wykładową. Akurat na to jesteśmy w stanie zorganizować. Zanim jednak zacznie swoją pracę chce przyjechać na nasze Święto Młodzieży, aby zobaczyć, poznać, odkryć… Szczerze mówiąc jestem bardzo zadowolony, że znalazł się ktoś kto chętnie podejmie się pracy na rzecz młodych w naszej parafii. Zwłaszcza ze jest to osoba kompetentna i – jakby się mogło na dzień dzisiejszy zdawać – godna zaufania. Zobaczymy co czas w tej materii przyniesie.
Po moich wizytach na wioskach, dosłownie następnego dnia zjechali się do centrum chórzyści na formację. Zaprosiliśmy wszystkich odpowiedzialnych za chóry w kaplicach oraz chętnych członków, którzy do obowiązkowej miski manioku jako kosztu formacji poniesionego przez każdą kaplicę, mieli dorzucić 500 franków (niecałe 1€) … co skutecznie ich odstraszyło… Rzeczywistość jest naprawdę opłakana, bo nie chodzi o to, że ludzie są biedni i nie mają na formację, ale o to że ludzie są … mało inteligentni i nie pomyśleli, że zamiast zapłacić 500 franków i mieć zapewniony wikt i formację przez pięć dni, zostają w domach i wydają kilka razy tyle, by coś zjeść w ciągu dnia… Toteż nie czynnik finansowy sprawił, że uczestników było mało, ale niski poziom inteligencji. Cóż, bądź co bądź zjawiło się ok 35 osób, z czego nasze dwa miejscowe chóry desygnowały zaledwie 6 osób… no bo trzeba było płacić. Formacja przewidziana była na 6 dni. Wykłady obejmowały treści teoretyczne (rok liturgiczny, podstawowa katecheza, dobór śpiewów, nuty etc.) oraz część praktyczną. Zajęcia odbywały się w trzech blokach: od 8:30 do 12:00, od 15:30 do 17:00 oraz od 20:00 do 21:00. Formację prowadził miejscowy kapłan, abbé Pierre, z diecezji Kaga Bandoro, gdzie nota bene biskupem jest nasz współbrat, o. bp Tadeusz Kusy OFM. Abbé Pierre ma za sobą doświadczenie pracy jako wykładowca w niższym seminarium oraz spore umiejętności praktyczne w dziedzinie muzyki. Abbé Pierre na co dzień pracuje w Caritasie oraz jest odpowiedzialny za rozwój kultury i sztuki z ramienia Kościoła.
Pierwszy miesiąc roku zakończyliśmy, niczym wisienką na torcie, wizytą w Bimbo. A okazja była przednia, bo oto świętowaliśmy 30 lat obecności Braci Mniejszych w Republice Środkowoafrykańskiej. Dokładnie 30 stycznia 1990 roku, bracia Zbigniew (obecnie biskup Kaga Bandoro), Kordian i Marek, który już opuścił RCA, postawili swoje stopy w Sercu Afryki. Niebawem, po kilku miesiącach dołączył do nich Barnaba. A później kolejni… Spotkaliśmy się zatem w Bimbo (niestety bez Hieronima, Barnaby i Maxime-a którzy pozostali w Rafaï) na uroczystej Mszy świętej w poniedziałek 27 stycznia, w towarzystwie księży Polaków z parafii św. Antoniego, braci kapucynów, naszych sąsiadów w Bimbo, sióstr franciszkanek i dominikanek. Ufam, że niebawem będę mógł Wam przesłać kilka zdjęć z tych dni.
Tymczasem zbieram się. Na dniach Pan posyła mnie na wioski, tym razem te najdalsze – Bio, Borofio i Bondara. Pragnę wrócić na Matki Bożej z Lourdes. Ufam, że nie będę zmuszony upraszać tego dnia o zdrowie a raczej za nie dziękować ; )