Reguła i życie braci mniejszych polega na zachowywaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości.

Dojrzały dla nieba
Dojrzały dla nieba
Data: 2016-05-13


Pamięć o wielu braciach prowincji z dawnych lat prawie że zaginęła. W niejednym wypadku pozostał co najwyżej lakoniczny zapis o miejscu i dacie śmierci. Często nie wiemy nawet w jakich klasztorach przebywali i czym się zajmowali. Wielkiej wymowy nabiera w takim przypadku każdy najmniejszy ślad, kronikarska wzmianka czy przypadkowy zapis, które w zwięzły sposób objawiają ich życie, wiarę i powołanie. Jednym z nich jest br. Beatus Bonk. Wiemy o nim bardzo mało ale wystarczająco dużo by go pamiętać.

 

Urban Bonk urodził się 20 maja 1874 r.w Georgshütte (Huta Jerzego, dzielnica Siemianowic Śląskich była wówczas samodzielną gminą) w rodzinie hutnika Jana i Cecylii Kandzia. Rodzina w międzyczasie przeniosła się do Radzionkowa. Młody Urban, idąc śladem swego ojca, jako 14-latek także podjął pracę w hucie cynku. Na wstąpienie do zakonu zdecydował się dosyć późno, mając już 31 lat i być może do podjęcia tej decyzji skłoniło goniedawne przybycie braci do pobliskich Panewnik.

 

Takim sposobem 5 grudnia 1903 r.został obłóczony do III zakonu a zgodnie z ówczesnymi zasadami nowicjat I zakonu rozpoczął 8 kwietnia 1907 r.na Górze św. Anny i tam złożył pierwszą profesję zakonną 25 kwietnia 1908 r.Nie wiemy w jakich klasztorach był następnie i czym się zajmował. Jego śluby wieczyste przypadły na 6 maja 1914 r.Choć nie mamy żadnych informacji na ten temat to możemy jednak przypuszczać, że wraz z wybuchem I wojny światowej, jak większość braci prowincji św. Jadwigi został powołany do armii pruskiej.

 

 

Po wojnie był już w klasztorze panewnickim i jak wielu innych także i on optował za przejściem do prowincji polskiej. Z kroniki kolegium serafickiego, które w tym czasie funkcjonowało w klasztorze wynika, że był zaangażowany właśnie jako opiekun uczniów. Na kilku fotografiach z tego okresu siedzi razem z rektorem o. Ludwikiem Kasperczykiem otoczony gromadą chłopców. Zapewne pełnił też inne obowiązki klasztorne.

 

Jednym z nich były obowiązki pielęgniarza. To właśnie jako infirmiarza klasztornego poznajemy brata Beatusa z krótkiej ale znaczącej notatki kronikarza. Opisuje on czas w którym br. Beatus pielęgnował zbliżającego się do śmierci o. Alfonsa Rogosza. Oto co zanotował przy tej okazji:

 

„Miesiąc po tym umarł dość szybko ale zupełnie przygotowany na to pielęgniarz o. Alfonsa, brat Beatus Bonk w 60 roku swego życia. Ten prosił o. Alfonsa przy zbliżającej się jego śmierci, żeby o nim w niebie nie zapomniał i wnet po niego przyszedł co też o. Alfons uczynił gdyż brat Beatus tak dziwnie niespodziewanie zachorował a w ciągu 12 godzin już był w wieczności. Choć młodszy co do lat był jednak i brat Beatus dojrzały dla nieba. Brat był to vir simplex i devotus, pełny prostoty, serca i poświęcenia się dla chorych, którego Bóg jako "fructum plenum" wziął do siebie. R.i.p.”

 

 

Brat Beatus zmarł 30 kwietnia 1934 r.w szpitalu bonifratrów w Bogucicach w 60 roku życia i 26 roku życia zakonnego. Pochowany jest w Panewnikach.

 

 

o. Ezdrasz Biesok