I gdziekolwiek bracia przebywają lub spotkaliby się, niech odnoszą się do siebie jak członkowie rodziny.

Dziedzictwo kasaty
Dziedzictwo kasaty
Data: 2020-04-08

o. Ezdrasz Biesok

Dziewiętnastowieczne kasaty zakonów były niewątpliwie największym dramatem w historii zakonu na ziemiach polskich. Znikały klasztory i całe prowincje. Życie zakonne przetrwało w szczątkowej formie. Także prowincja Niepokalanego Poczęcia NMP w  Prusach Wschodnich i Wielkim Księstwie Poznańskim, której prawną ciągłość kontynuujemy, przetrwała w postaci dwóch klasztorów i zaledwie sześciu braci. Życie zakonne miało charakter na pół konspiracyjny. W duszpasterstwie bracia nie mogli używać habitów a jedynie stroje kapłanów diecezjalnych. Bracia swoje trwanie w zakonie opłacili nie tylko biedą i ciągłym zmaganiem z pruską biurokracją. Najczęściej przypłacili to swoim zdrowiem, frustracją i rozgoryczeniem. Po uzyskaniu niepodległości, przyzwyczajeni do życia poza klasztorem, z wielkim trudem poddawali się na nowo rygorom normalnego życia w klasztorze. Tak było z ojcem Florianem Grobelnym.

 

 



Antoni Grobelny urodził się 8.01.1861 r.w Kobylinie w rodzinie Józefa  i Franciszki Biernackiej. W młodości pracował jako nauczyciel ludowy w parafii Pogorzela. W starszym wieku wybrał drogę powołania i ukończył kolegium serafickie w Harreveld w Holandii. Do zakonu przyjął go o. Anastazy Szpręga, nadając mu imię zakonne Florian. Od początku przynależał do prowincji Niepokalanego Poczęcia. Obłóczony został 6.01.1893 r.a śluby wieczyste złożył w 1900 r.Studia seminaryjne odbywał we Wrocławiu. Tam też przyjął święcenia kapłańskie 21.06.1899 r.

W Wielkopolsce nie było jednak szans na normalne życie zakonne. Początkowo był w klasztorze na Goruszkach (1900-1905). Następnie został kapelanem bonifratrów w Marysinie (1905-14). W latach 1914-21 był wikarym parafialnym w Dolsku a w latach 1921-28 wikarym w Pępowie. Po odrodzeniu prowincji był wielokrotnie wzywany do powrotu do życia w klasztorze. On jednak, przyzwyczajony przez długie lata do życia na plebaniach, bał się tego powrotu.

W listopadzie 1922 r.otrzymał od prymasa Hlonda zgodę na pozostanie poza klasztorem. Listu jednak nigdy nie otworzył i leżał on w jego mieszaniu na biurku aż do śmierci.
 
Ojciec Florian zmarł nagle w zakrystii kościoła w Pępowie, tuż po odprawieniu mszy św. 24.06.1928 r.Żył 67 lat, w kapłaństwie 29, w zakonie 35. Pochowany jest w Pępowie.