Reguła i życie braci mniejszych polega na zachowywaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości.

Na chwałę Bożą, św. Franciszka i za zbawienie dusz
Na chwałę Bożą, św. Franciszka i za zbawienie dusz
Data: 2019-02-19

Już niewielu współczesnych zakonników pamięta pokolenie braci zakonnych, którzy swoją prostą i głęboką duchowością kształtowali duchowe oblicze prowincji ale, jako specjaliści w różnych zawodach i rzemiosłach, budowali także jej materialny kształt. W wielu klasztorach do dziś ocieramy się o rzeczy wykonane rękami rzemieślników w habitach franciszkańskich. Jednym z tych o których nie wolno zapomnieć był brat Hubert Rosenthal.

 

Karol Rosenthal urodził się 31 października 1882 r.  w Bydgoszczy, w rodzinie Franciszka i Anny Cieślińskiej. Był jednym z dziewięciorga rodzeństwa. W młodości wyuczył się w zawodzie cieśli i stolarza. Już jako czeladnik udał się na poszukiwanie pracy, najpierw do Berlina a następnie do Paderborn. Tam poznał franciszkanów saksońskich. Powołany do armii pruskiej, odbył w latach 1902-1904 służbę wojskową we Frankfurcie nad Odrą. Pobyt w wojsku tylko utwierdził go w powołaniu. W 1904 r.wrócił do Paderborn, aby wstąpić do zakonu w Düsseldorfie. W 1905 r.  przyjął habit tercjarski w Harreveld w Holandii, a nowicjat pierwszego zakonu, pod imieniem brat Hubert, rozpoczął 1910 r.w Vlodrop w Holandii. Tam też złożył pierwszą profesję 8 września 1911 r.  W czasie wojny ponownie został zaciągnięty do wojska. Całą wojnę spędził w okopach na francuskim froncie. Po wojnie wrócił do klasztoru i w 1920 r.  złożył śluby wieczyste. Pracował w swoim zawodzie w klasztorach Harreveld, Vlodrop, Mühlen i Werl. Krótko był też furtianem w Aachen.

 

W 1924 r.  już po usamodzielnieniu się prowincji panewnickiej, wraz z kilkoma braćmi pochodzenia polskiego zwrócił się do generała zakonu o. Bernardyna Klumpera, aby i oni mogli przenieść się do Polski. Po uzyskaniu takiej zgody został skierowany najpierw do Wielunia, gdzie w świeżo odzyskanym ale bardzo zniszczonym klasztorze trzeba było przeprowadzić poważne remonty. Z tą samą misją był kolejno przenoszony do Chocza, Wronek i Osiecznej. Wszędzie tam odbywały się remonty klasztorów. W 1934 r.  został skierowany do Jarocina gdzie zaczęto prace nad budową nowego klasztoru i kolegium serafickiego. Brat Hubert został tu kierownikiem ekipy ciesielsko-stolarskiej. W pierwszej kolejności, pod jego kierownictwem, w ciągu dwóch miesięcy zbudowano tam pierwszy, tymczasowy, drewniany kościół klasztorny, a do 1939 r.  powstał imponujący i bardzo nowoczesny gmach kolegium serafickiego.

 

Tymczasem nadeszła druga wojna światowa. Jeszcze we wrześniu 1939 r.  brat Hubert został internowany przez władze niemieckie w klasztorze werbistów w Bruczkowie, a następnie w Cerekwicy koło Jarocina, gdzie pracował w swoim zawodzie do końca wojny. Po wyzwoleniu natychmiast wrócił do Jarocina. Po wojnie zaczął kolejną wędrówkę po remontowanych klasztorach, zwłaszcza Opolu i Poznaniu. Oba, nabyte przez prowincję klasztory, wymagały wielkiego wysiłku i nakładów, szczególnie Poznań, który pod wprawną ręką brata Huberta odzyskał dawny blask. Ostatnim miejscem jego pobytu był klasztor opolski, gdzie pozostał aż do śmierci. Choć nigdy na dłużej nie był w Panewnikach to jednak zapisał się także jako wieloletni budowniczy tutejszego żłóbka.

 

Brat Hubert był wzorowym zakonnikiem, sumiennym pracownikiem i wybitnym specjalistą w swoim fachu. Zmarł 2 listopada 1971 r.  w Opolu i tam został pochowany. Żył 89 lat, z czego 66 w zakonie franciszkańskim.

 

 

Zachowała się jego odręczna notatka w której czytamy między innymi: „...Jak Polska powstała, zgłosiliśmy się, pięciu polskich braci do Polski. Niech będzie wszystko na chwałę Bożą, na chwałę św Franciszka i na zbawienie nieśmiertelnych dusz”

 

 

o. Ezdrasz Biesok