Bracia niech niczego nie nabywają na własność (...) I jako pielgrzymi i obcy na tym świecie, służac Panu w ubóstwie i pokorze, niech ufnie proszą o jałmużnę, i nie powinni wstydzić się tego, bo Pan dla nas stał się ubogim na tym świecie.

Nadzwyczajnych zdarzeń życiowych brak.
Nadzwyczajnych zdarzeń życiowych brak.
Data: 2020-04-07

o. Ezdrasz Biesok

Takimi słowami zakończył swój życiorys, który kazano mu sporządzić na potrzeby sekretariatu prowincji, brat Leopold Kwinecki, zakonny piekarz i kucharz. Ta zwyczajność jego życia i posługi zakonnej jest godna zapamiętania jako przykład wierności powołaniu w codziennych obowiązkach i małych sprawach. Oto jak wyglądało jego zwyczajne życie.

Paweł Kwinecki urodził się 22.04.1907 r.w Bottrop (Westfalia) w rodzinie górnika Michała i Franciszki  Kołek. Miał ośmioro rodzeństwa. Jego rodzina, która wyjechała tam za pracą, wróciła do Polski w 1925 r.i osiedliła się w Miejskiej Górce. W paszporcie wystawionym przez polski konsulat w Essen widnieje, co prawda, zawód górnik, zapewne po ojcu ale już tam podjął naukę zawodu piekarza w miejscowej firmie. W Polsce podjął dalszą naukę i zdobył zawód czeladnika piekarskiego w cechu piekarsko-cukierniczym w Lesznie w 1927 r.pod kierunkiem mistrza Hipolita Wernera. Jakiś czas pracował w swoim zawodzie w Turzy Śląskiej i w Poznaniu.

 



Do zakonu wstąpił w 1930 r.Zapytany o powód wstąpienia do zakonu, odpowiedział, że skłoniły go do tego pobożne książki. Już wtedy dużo czytał. Habit III Zakonu przyjął 23.04.1931 r.w Kobylinie. Nowicjat rozpoczął 23.11.1933 r.w Panewnikach. Profesję czasową złożył 24.11.1934 r.w Panewnikach na ręce prowincjała o. Augustyna Gabora. Profesję wieczystą złożył 30.11.1937 r.w Osiecznej na ręce prowincjała o. Michała Porady. Przed wojną przebywał w różnych klasztorach prowincji, takich jak: Wieluń, Turze, Osieczna, Wronki. Najpierw jako piekarz, a potem także kucharz.

Wojna zastała go we Wronkach. Zmuszony do opuszczenia klasztoru, udał się, wraz z kilkoma innymi braćmi, w grudniu 1939 r.do klasztoru w Mährisch Trübau (Moravská Třebová) w Sudetenlandzie. Tam także był kucharzem.  W kwietniu 1941 r.wytropiło go jednak gestapo i wrócił do rodziny w Miejskiej Górce. Tu dostał nakaz pracy w piekarni w Rawiczu, następnie w Barkowie i w Żmigrodzie. Po wkroczeniu armii „zaprzyjaźnionej”, znowu został zmuszony do pracy w radzieckiej piekarni wojskowej.

Dopiero w 1946 r.został zwolniony. Zaczęła się jego kolejna wędrówka. Kolejno był w klasztorach: Kobylin, Pakość, Osieczna, Hel, Wschowa, Pakość. Średnio rok, dwa i wszędzie jako kucharz. W 1958 r.osiadł na stałe w Opolu, najpierw jako kościelny a potem znowu kucharz aż do 1968 r.Od tego roku został aprowizatorem klasztornym. Był nim aż do śmierci. Robienie zakupów dla dużego klasztoru w czasach gdy sklepy świeciły pustkami nie było łatwe. W Opolu była bowiem zawsze duża wspólnota albo kleryków albo braci uczących się.

Dzień przed swoją śmiercią zasłabł i odwieziono go do miejscowego szpitala z podejrzeniem wylewu krwi do mózgu. Nieodzyskawszy już przytomności, następnego dnia, w niedzielę 29.09.1985 r.zmarł.  Brat Leopold żył 78 lat, w zakonie 54. Pochowany jest w Opolu.