Reguła i życie braci mniejszych polega na zachowywaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości.

Powstaniec wielkopolski
Powstaniec wielkopolski
Data: 2020-06-12

o. Ezdrasz Biesok

Wśród najstarszych braci pochodzących z Wielkopolski zdarzają się tacy, którzy mieli za sobą doświadczenie powstania wielkopolskiego. Jednym z nich był brat Maciej Gabrielczyk. Wiele o powstaniu wspominał ale szkoda, ze nikt tych wspomnień na czas nie zanotował. Brat Maciej w zakonie był ogrodnikiem, gospodarzem, zakrystianem i kwestarzem.  

Ludwik Gabrielczyk urodził się 18.08.1901 r.w Głuchowie koło Pogorzeli jako syn Łukasza i Rozalii Mucha. Ukończył szkołę podstawową i wyuczył się w zawodzie ogrodnika. Jako młody mężczyzna wziął udział w powstaniu wielkopolskim w randze kaprala. Nie wiadomo co robił później gdyż do zakonu wstąpił mając już 26 lat. Zachowane fotografie sugerują, że odbywał jeszcze służbę wojskową.

Habit tercjarski przyjął 3.09.1927 r.i początkowo był w Panewnikach a następnie we Wronkach (1928-31) i Wieluniu (1931-32). Tu odbył  nowicjat, który rozpoczął 20.07.1931 r.pod imieniem brat Maciej a po roku, 11.09.1932 r.złożył profesję czasową na ręce o. Michała Porady, magistra nowicjuszy. Po nowicjacie był w Turzach (1932-34) i Jarocinie (od 1934 r.). Tutaj był przede wszystkim kolporterem kalendarzy franciszkańskich i kwestarzem kwestującym na budowę nowego kolegium.  W międzyczasie, 14.09.1935 r.w Osiecznej, złożył profesję wieczystą na ręce gwardiana o. Czesława Elsnera.

Kiedy w styczniu 1940 r.gestapo zajęło klasztor jarociński, zakonnicy mieli przenieść się do domu parafialnego. Jednak tamtejszy gwardian o. Barnaba roztropnie polecił bratu Maciejowi, jako byłemu powstańcowi, dyskretnie opuścić Jarocin aby uchronić go przed represjami. Początkowo więc udał się do Panewnik a następnie do klasztoru w Głubczycach i Kłodzku gdzie spędził całą wojnę.

Po wojnie był kolejno w: Jarocinie (1945-46), Choczu (1946-48), Kobylinie (1948-49), Poznaniu (1949), Wronkach (1949), Wieluniu (1049-52), Wschowie (1953-54), Pakości (1954-58) i Wejherowie (1958-73). Tu był najdłużej i zajmował się między innymi kolportażem książek kalwaryjskich.

W obliczu poważnej choroby w 1973 r.poprosił o przeniesienie do Wronek. Zmarł 11.04.1977 r., w drugi dzień Wielkanocy, w szpitalu w Szamotułach. Został pochowany we Wronkach. Żył 75 lat, w zakonie 49.

Kronikarz zanotował: „W obejściu był bardzo miły, szalenie lubił rozmawiać na tematy wojskowe, powstańcze a jeżeli pozwolono mu się rozgadać, to i pokazać lubił jak wykonywał różnego rodzaju rozkazy.”