Reguła i życie braci mniejszych polega na zachowywaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości.

Pozostawił po sobie najlepsze wspomnienie
Pozostawił po sobie najlepsze wspomnienie
Data: 2015-08-12

Panewnicka Kalwaria nie posiada tak długiej historii jak inne znane w Polsce Kalwarie. Niemniej i z jej powstaniem łączą się piękne karty historii odnajdywane w zakonnych archiwach. Obchodząc stacje kalwaryjskie warto pamiętać choćby o osobie jej twórcy i budowniczego, pierwszego proboszcza panewnickiego o. Karola Bika.

 

Emanuel Bik urodził się 4 stycznia 1887 r.w Zdzieszowicach w rodzinie Piotra i Franciszki z domu Jońca. Był prawdopodobnie najstarszym z dziewięciorga rodzeństwa. Kształcił się Kolegium Serafickim czyli w Niższym Seminarium Duchownym w Nysie, prowadzonym przez prowincję saksońską zakonu. Prowincja ta posiadała już w tym czasie na Śląsku prężną kustodię św. Jadwigi, która powoli ale konsekwentnie zmierzała do uzyskania samodzielności. Do zakonu wstąpił 7 kwietnia 1906 r.rozpoczynając nowicjat w Borkach Wielkich pod imieniem zakonnym br. Karol. Tam też złożył pierwszą profesję 8 kwietnia 1907 r.Przygotowanie do kapłaństwa odbywał we Wrocławiu Karłowicach jako student uniwersytetu wrocławskiego i w tymże klasztorze karłowickim 16 kwietnia 1910 r.złożył profesję wieczystą na ręce kustosza śląskiego o. Krystiana Kosubka. W tym czasie dokonała się wielka zmiana w organizacji zakonu na Śląsku. Kustodia św. Jadwigi w 1911 r.uzyskała status prowincji. Już jako członek nowej prowincji śląskiej br. Karol 21 czerwca 1913 r.przyjął święcenia kapłańskie z rąk kardynała Georga Koppa. Po święceniach przez pierwsze dwa lata pracował we Wrocławiu ale gdy w międzyczasie wybuchła wojna światowa został powołany do Wehrmachtu gdzie służył jako kapelan i proboszcz dywizji piechoty. Nie zachowały się żadne wzmianki o tym okresie jego życia. Nawet nie wiemy na jakim froncie przebywał.

 
Po zakończeniu wojny światowej, prawdopodobnie jeszcze w 1918 r.został przeniesiony do Panewnik. Wtedy to właśnie ujawnił się jego wielki patriotyzm. Widząc kruchość tymczasowych granic polskich, oprócz swoich obowiązków duszpasterskich od razu gorliwie zaangażował się w działalność plebiscytową na rzecz Polski. W dowód uznania za tę działalność otrzymał później specjalne pismo z podziękowaniem od polskiego komisarza plebiscytowego Wojciecha Korfantego. Ostateczne włączenie części Górnego Śląska do odrodzonego państwa polskiego otwarło nowe perspektywy przed młodym kapłanem. Wraz ze sporą grupą śląskich franciszkanów zdecydowanie opowiedział się za utworzeniem wokół klasztoru panewnickiego, który teraz znalazł się w granicach Polski, odrębnego komisariatu. O. Karol był też jednym z aktywniejszych orędowników utworzenia nowej, samodzielnej jednostki zakonu w Polsce. Bez wahania zgłosił swój akces do tej nowej jednostki i jako jeden z aktywniejszych działaczy został radnym komisariatu panewnickiego a po odrodzeniu prowincji w 1923 r.jednym pierwszych jej definitórów w latach 1923 – 28.
 
 
Nową jednostkę zakonu cechował wielki ekspansjonizm i od razu podjęła wysiłek pozyskiwania nowych klasztorów. W kręgu zainteresowania były zwłaszcza dawne klasztory skasowane przez zaborców. Nie czyniono żadnej różnicy między tymi w zaborze pruskim a tymi w Kongresówce. To tam właśnie o. Karol znalazł pierwsze miejsce swojej misji, przypadło mu bowiem być pierwszym, który przybył do Wielunia aby odzyskać dawny klasztor skasowany jeszcze w czasach carskich i pod nieobecność chorego gwardiana o. Wilhelma zacząć organizować w nim życie zakonne. Później sam został gwardianem w tym klasztorze w latach 1922-24. Piękne świadectwo jego działalności upamiętnia kronika klasztorna z tamtych lat.
 
 
W 1924 r.w związku z objęciem przez prowincję nowej placówki we Wronkach ponownie było mu dane zostać pionierem. Został tam skierowany jako pierwszy przełożony i jednocześnie organizator kolegium serafickiego oraz seminarium. Udzielał się także jako opiekun trzeciego zakonu. Powierzono mu między innymi przewodniczenie zespołowi do opracowania brewiarza dla tercjarzy. Tamże jednak w 1928 r.spotkało go przykre doświadczenie gdy został poważnie oskarżony o złamanie klauzury w tym klasztorze. Sprawa oparła się o samego generała w Rzymie do którego napisano, że nadużył swego przełożeństwa: „...mulieres in cellam suam pluries introducendo...” Choć o. Karol napisał osobiście do generała długi list obrończy, został zdjęty z urzędu przełożonego i definitora prowincji oraz pozbawiony prawa głosu. Szybko jednak został zrehabilitowany a w związku ze zbliżającą się kapitułą prowincjalną wizytator generalny w relacji do Rzymu, podkreślając, że o. Karol bardzo dobrze pracuje na rzecz prowincji, przedstawił wniosek o zdjęcie nałożonych kar co też niebawem dokonało się na kapitule w 1929 r.W tej nowej sytuacji przeniesiono go do Panewnik gdzie został dyskretem klasztoru z jednoczesnym zadaniem organizowania nowej placówki prowincji w Ostrzeszowie, którą prowincja w tym czasie miała nadzieję nabyć. Plany te jednak się nie udały.
 
 
O. Karol nie zaniechał swojej działalności patriotycznej. Również teraz chętnie i często brał udział w wiecach patriotycznych gdzie jego przemówienia odbijały się szerokim echem w środowisku. Był także zaciekłym publicystą i wydał wiele broszur o zabarwieniu narodowym. Głośnym echem na całym Śląsku odbiła się jego słynna mowa wygłoszona na wiecu patriotycznym w Rybniku 2 grudnia 1928 r.gdzie wystąpił z ostrym sprzeciwem wobec agresywnej ekspansji środowisk żydowskich, które z Zagłębia przenikały na Śląsk wypierając miejscowych kupców i rzemieślników. Stwierdził, że pilną koniecznością i najlepszym orężem w walce o narodowy interes będzie rozwój polskiej przedsiębiorczości i polskiego rzemiosła. Treść jego mowy szeroko komentowała ówczesna prasa.
 
 
Rozrastający się ośrodek duszpasterski przy klasztorze panewnickim stopniowo zaczął odgrywać coraz większą rolę wobec miejscowej ludności. Odległość od kościoła parafialnego sprawiła, że postanowiono w tym czasie utworzyć przy klasztorze samodzielną kurację a następnie od 1934 r.parafię. Zadanie to powierzono o. Karolowi. Kolejny też raz został definitorem prowincji na kadencję 1935-38. Jako pierwszy proboszcz nowej parafii zasłynął wielką gorliwością organizując wiele grup parafialnych. Jedną z jego inicjatyw były adoracje przy żłobku panewnickim. Zaraz po objęciu urzędu proboszczowskiego podjął budowę domu parafialnego, zwanego domem związkowym. Postanowił też zrealizować marzenie budowniczego kościoła o. Wilhelma Rogosza czyli budowę kalwarii. W tym celu wytyczył szlak kalwaryjski i postawił prowizoryczne stacje obsadzając teren licznymi drzewami. W 1936 r.rozpoczął budowę właściwych stacji. Kolejna wojna światowa przerwała to dzieło.
 
 
Po wybuchu wojny nie mógł czuć się bezpiecznie z uwagi na swoje wcześniejsze patriotyczne zaangażowanie. Faktycznie Reichswera umieściła jego nazwisko na czarnej liście osób poszukiwanych. Świadomy zagrożenia i z obawy przed represjami potajemnie opuścił Panewniki i pod pseudonimem Zdzieszowski (od miejsca swego urodzenia) ukrywał się w Krakowie u bernardynów a następnie u bonifratrów pod Kalwarią Zebrzydowską. Stamtąd, przez zieloną granicę, przez Rumunię udał się na Węgry gdzie przez krótki czas był kapelanem w trzech obozach polskich uchodźców. Z Węgier udał się do Francji gdzie jako ochotnik zgłosił się do wojska polskiego i został kapelanem słynnego batalionu generała Maczka.
 
 
Piękne świadectwo z tego czasu pozostawił o nim jeden z żołnierzy batalionu Józef Gałuszka z Międzyświecia pod Skoczowem w swoim liście do klasztoru panewnickiego z 1963 r.Według jego relacji o. Karol nie mający wtedy jeszcze munduru wojskowego cały czas chodził w habicie. Wielkim i niezapomnianym przeżyciem dla żołnierzy pozostała scena gdy w czerwcu 1940 r.cały oddział znalazł się w oblężeniu. W tej krytycznej sytuacji O. Karol zwoławszy wszystkich wokół siebie z krzyżem w dłoni udzielił im absolucji generalnej. Następnie na wieść o kapitulacji Francji wraz z wieloma innymi z portu w La Rochelle przedostał się do Anglii. Został teraz kapelanem 14 pułku kawalerii pancernej (Pułku Jazłowieckiego), który stacjonował w Barry Links w Szkocji a następnie w Perth koło Edynburga. Przez ponad rok służby w charakterze kapelana wojskowego dał się poznać jako gorliwy duszpasterz i opiekun szeregowych żołnierzy. Józef Gałuszka napisał o nim: „Nie było żołnierza w pułku, który by go nie lubił,..., Pozostawił po sobie najlepsze wspomnienie..., Franciszkanie mogą być dumni że o. Bik wywodzi się z tego zakonu..., Widziałem, że wszystko poświęcał dla żołnierza a jakiego kapelana posiadał pułk, dowiedzieli się żołnierze wtedy gdy Go już nie było.”
 
 
O. Karol zmarł nagle 29 lipca 1941 r.w Newtyle w Szkocji. Wczesnym rankiem tego dnia wybrał się do pobliskiego lasu na grzybobranie. Dopiero następnego dnia gdy zorientowano się o jego nieobecności podjęto poszukiwania. Jako przyczynę zgonu stwierdzono zawał serca. Wcześniej podobno skarżył się na artretyzm.
 
 
Uroczystościom pogrzebowym na cmentarzu w Perth przewodniczył sam biskup polowy Józef Gawlina. Jeden z kronikarzy posługi kapelanów wojennych zaliczył go do najwybitniejszych śląskich kapelanów Korpusu Polskiego w Wielkiej Brytanii.
O. Karol Bik żył 54 lata, w zakonie 35, w kapłaństwie 28.
 
o. Ezdrasz Biesok OFM