I gdziekolwiek bracia przebywają lub spotkaliby się, niech odnoszą się do siebie jak członkowie rodziny.

Triste est in mundo sine Patre Raymundo
Triste est in mundo sine Patre Raymundo
Data: 2020-06-12

o. Ezdrasz Biesok

Tytułowa sentencja to jeden z kilku aforyzmów zachowanych dla upamiętnienia osoby o. Rajmunda Miki. O. Rajmund, wielki kpiarz i dusza towarzystwa, zostawił po sobie wspomnienie człowieka, który swoją obecnością ubarwiał każde spotkanie braterskie a swoim pojawieniem się od razu wytwarzał pogodną atmosferę.

 



Jacek Mika (w niemieckiej metryce Hyazinth Micka) urodził się 14.08.1910 r.  w Kosorowicach koło Tarnowa Opolskiego jako syn Jana i Elżbiety Jaxy. Miał pięcioro rodzeństwa. Ojciec posiadał 13-hektarowe gospodarstwo i był sołtysem wsi. Kosorowice, w trakcie plebiscytu, w ogromnej większości optowały za Polską choć, jak po latach wspominał, kiedy w dzieciństwie bawił się z jednym z braci w powstańców śląskich, „strzelali” do siebie z patyków z dwóch przeciwnych „winkli” stodoły, niczym Polak i Niemiec. Koniec końców, młody Hyazinth wybrał franciszkanów z Katowic a jego brat franciszkanów z Góry św. Anny.

Hyazinth początkowo podjął naukę w państwowym gimnazjum w Katowicach ale prawdopodobnie mieszkał wtedy na stancji w klasztorze panewnickim gdyż na szkolnych świadectwach widnieje zamiennie podpis jego taty lub prawnego opiekuna o. Ludwika Kasperczyka. Początkowo nauka szła mu dosyć kiepsko. Przy niektórych przedmiotach widnieje stopień – „dostateczny w sensie negatywnym”. W 1922 r.był już uczniem kolegium panewnickiego. Z biegiem czasu, na świadectwach pojawia się coraz więcej ocen bardzo dobrych.

 



Nowicjat rozpoczął 17.09.1925 r.w Wieluniu pod imieniem brat Rajmund. Jego obłóczyn dokonał o. Ludwik Kasperczyk. Profesję czasową złożył 18.09.1926 r.także w Wieluniu. Po ukończeniu studiów filozoficznych w Osiecznej został skierowany do Wronek na studia teologiczne. Profesję wieczystą złożył 31.08.1931 r.w Miejskiej Górce na ręce o. Grzegorza Moczygęby. Tego samego roku zrzekł się obywatelstwa niemieckiego i przyjął polskie. Odtąd w państwowych dokumentach figurował jako Jacek Mika.

Ze względu na wiek kanoniczny musiał przez rok czekać na święcenia. Skierowano go więc tymczasowo do Wronek na stanowisko nauczyciela w kolegium. Święcenia prezbiteratu przyjął 7.05.1933 r.w Poznaniu z rąk biskupa Walentego Dymka.

 



Po święceniach przebywał w Osiecznej (1933-1934), następnie w Pakości (1934-1935), i Kobylinie (1935-1936). W latach 1936-1938 pracował jako wikariusz parafialny w Panewnikach. Zachował się z tego czasu tekst i nuty piosenki ułożonej przez jednego z mieszkańców Panewnik, na pożegnanie ojca Rajmunda. Z jej treści poznajemy go jako  konkretnego kaznodzieję, kompana do imprez towarzyskich a zwłaszcza do skata.  Był też niezrównanym mistrzem gry w bilarda. W latach 1938-1944 przebywał w Rybniku. Przez kilka miesięcy od lipca do października 1944 r.administrował parafią w Podlesiu, pod nieobecność chorego proboszcza. Następnie przez rok (1944-1945) był wikariuszem parafialnym w kościele św. Józefa w Chorzowie.

W latach 1945-1949 należał do klasztoru w Opolu. Przybył tam wraz z o. Korneliuszem Czechem. Sporządził sobie opaskę czerwonego krzyża na rękę i w takim kamuflażu uzyskał niezbędne pozwolenia i przeszedł wszystkie sowieckie kontrole. Oprócz pracy w dźwiganiu klasztoru z ruin i codziennej pracy duszpasterskiej, był w tym czasie ojcem duchownym elżbietanek w Niemodlinie, wszystkich domów służebniczek w okolicach Opola i franciszkanek w Dobrzeniu a także katechetą szkół opolskich.

 



W 1949 r.został przełożonym i proboszczem w Chorzowie-Klimzowcu. Tę funkcje sprawował do 1959 r.W latach 1962-1963 przebywał w Wieluniu. Ktoś w 1962 r.zebrał garść prostych łacińskich sentencji o ojcu Rajmundzie jak ta w tytule lub inne: Est mihi gaudium profundum videre p. Raymundum albo: Gaudeamus omnes corde mundo cum p. Raymundo. Widać, że nadal był postrzegany jako dusza towarzystwa, humorysta kawalarz i prześmiewca.

 



Od 1963 r.aż do śmierci należał do klasztoru w Rybniku. Jednakże po kapitule w 1974 r.przeniósł się do Bielska-Białej Kamienicy gdzie był kapelanem służebniczek. Zmarł 4.10.1976 r.  w Pszczynie. Znalazł się tam w ten sposób, że jadąc z Bielska do Katowic aby odwiedzić znajomego kapłana w szpitalu, zasłabł w drodze. Zabrało go pogotowie ale bezskutecznie. Zmarł w tamtejszym szpitalu.

Nabożeństwo żałobne zostało odprawione w Rybniku, a następnie jego trumna została przewieziona na Górę św. Anny, gdzie został pochowany na cmentarzu zakonnym obok swojego brata o. Romana, do którego w młodości „strzelał” z patyka. O. Rajmund żył 66 lat, w zakonie 51, w kapłaństwie 43.