Wyjść z uzależnienia
Wyjść z uzależnienia
Data: 2018-10-13

Wśród zieleni drzew, czekoladowej skóry, pysznych tropikalnych owoców można zauważyć także smutne twarze, jakby niewyraźne, oczy ich obserwują rzeczywistość ale niby takie trochę zbłąkane …

 

Oprócz pięknych widoków w Boliwii i promiennego Słońca także trzeba otrzaskać się ze smutkiem i problemami ludzi. Jedną z takich grup która próbuje wyjść w swym życiu na prostą są narkomani. Niestety ten problem nie omija Boliwii, a nawet bym powiedział, że tutaj znajduje się źródło tego problemu, ale więcej o tym nie będę pisał.

 

Nie rozwodząc się więcej na źródle tego problemu, świadomy że sam tego nie zmienię; opowiem troszeczkę o moich braciach i siostrach którzy wychodzą z uzależnienia narkotykowego. Co tydzień organizowane jest spotkanie dla dzieci, młodzieży i dorosłych żyjących w kanałach i uzależnionych od narkotyków lub innych substancji. Średnio na takie spotkanie przychodzi około 80 osób. Są to dorośli, młodzież a nawet matki z dziećmi.

 

Spotkanie rozpoczyna się na boisku sportowym. Tam znajduje się kolumna z której na całą parę grane są piosenki chrześcijańskie. W tym czasie wszyscy się gromadzą i rozpoczyna się mecz piłki nożnej. Ci co nie grają w piłkę prowadzą luźne rozmowy z kapłanem albo siostra zakonną. Jednym słowem zawiązuje się atmosfera. 

 

Następnie po meczu odpowiedzialny za kolumnę muzyczną, która jest na kółkach bierze ją i powolnym spacerkiem oddala się od boiska. Dla grających jest to znak że kończy się mecz i zaczyna się katecheza. Śmiesznie to wygląda bo wszyscy powoli schodzą z boiska i idą za kolumną jak w procesji do parku, gdzie rośnie trawa na którą siadają podczas katechez.

 

Czas katechez rozpoczyna się modlitwą. Prowadzą ją kapłan, siostra zakonna i osoby które wychodzą z uzależnienia. Następnie wszyscy siadają i zamieniają się w słuch. Katechezy i konferencje dla niech dotykają różnych tematów i sfer życia: Bóg, rodzina, rozwój osobisty albo terapia wychodzenia z uzależnienia. Ciekawe jest to, że podczas takich katechez wszyscy uważnie słuchają, a jeśli ktoś zaczyna przeszkadzać to są osoby odpowiedzialne za upominanie ich i zaprowadzanie dyscypliny.

 

Po katechezie przychodzi czas na posiłek. Zawsze trzeba szukać pomocników albo sponsorów, którzy pomogą w organizacji tego, ponieważ przygotować posiłek dla 80 osób zajmuje trochę czasu, siły i pieniędzy. Jednak z pomocą Boże i życzliwością ludzką udaje się to zorganizować. Często podczas katechez na wolnym powietrzu przychodzą ludzie, którzy akurat przechodzą obok, zatrzymują się taksówkarze i słuchają katechez. 

 

Dla mnie osobiście jest to ciekawe doświadczenie, kiedy jestem z nimi. Wewnętrznie jest mi ich żal i bardzo chciałbym im pomóc, ale wiem, że to oni muszą pozwolić na to aby im pomóc, na silę nic się nie zrobi. Powoli trzeba czekać na efekty, które z czasem przychodzą i motywują nas do dalszej pracy. 

 

O. Karol Piela OFM pracuje na placówkach misyjnych w Boliwii od 2016 roku. Prowadzi także swojego bloga, w którym opisuje życie misyjne, obyczaje, historie, spotkania związane z krajem, w którym posługuje jako kapłan.

Zachęcamy do odwiedzania bloga o. Karola, a także prosimy o modlitwę za niego oraz wszystkich misjonarzy, posługujących na całym świecie.