Nie miejmy więc innych tęsknot, innych pragnień, innych przyjemności i radości oprócz Stwórcy i Odkupiciela, i Zbawiciela naszego, jedynego prawdziwego Boga.

Zazdrościć możemy prowincji takiego kapłana
Zazdrościć możemy prowincji takiego kapłana
Data: 2020-06-04

o. Ezdrasz Biesok

Takimi słowami nad grobem zmarłego  podsumował życie o. Teodora Turczyńskiego, w imieniu biskupa opolskiego, jego delegat. W podobnych słowach wypowiedział się w homilii pogrzebowej ówczesny prowincjał o. Teofil, który wyraził powszechne przekonanie o jego świętości. Wobec takich sformułowań zadziwia, że tak mało wiadomości zachowało się o nim w archiwum prowincji.

Józef Turczyński urodził się 11 kwietnia 1918 r.we wsi Idaweiche (Ligocie) koło Panewnik w rodzinie Jana i Franciszki Kempskiej. Był szóstym z siedmiorga rodzeństwa. We wczesnej młodości podjął decyzję o wstąpieniu do kolegium serafickiego. Najpierw uczył się w Rybniku (1932-34) a następnie w Kobylinie (1934-38). Po maturze wstąpił do nowicjatu w Wieluniu gdzie 12.07.1938 r.  otrzymał imię zakonne brat Teodor. Po upływie roku, 24.07.1939 r.złożył pierwszą profesję na ręce o. Augustyna Gabora.

 

 



Na skutek wybuchu wojny nie mógł rozpocząć studiów i podjął pracę zarobkową na terenie Wielunia. Wkrótce jednak udał się do domu rodzinnego i znalazł zatrudnienie w jakimś katowickim biurze. Nie zerwał jednak z zakonem. Pozostając w świecie, odbywał formację niejako zaocznie i co roku odnawiał profesję zakonną na ręce o. Bernardyna Grzyski. Jeszcze przed końcem wojny podjął na krótko pracę jako nauczyciel w Wełnowcu.

Niebawem po zakończeniu wojny wrócił do klasztoru i rozpoczął studia seminaryjne we Wrocławiu. Jednocześnie podjął studia na wydziale humanistycznym  uniwersytetu wrocławskiego z filologii klasycznej. Uwieńczył je magisterium z filologii w 1951 r.na podstawie pracy „Quaestionum synacticarum specimen”. Wcześniej, 3.10.1946 r.złożył profesję uroczystą na ręce delegata prowincjalnego o. Tomasza Fudali. Święcenia kapłańskie przyjął 30.06.1949 r.w Panewnikach z rąk biskupa Juliusza Bieńka.

Po święceniach, z racji na studia, pozostał we Wrocławiu. Od początku angażował się w duszpasterstwo  trzeźwości co potem przez całe życie było jego szczególną troską. W latach 1950-53 był już w klasztorze opolskim gdzie pełnił funkcję lektora języków klasycznych w seminarium. W latach 1953-56 powierzono mu funkcję magistra nowicjuszy w Osiecznej a w latach 1956-59 wicemagistra i tamtejszego wikarego domu. W 1969 r.został przeniesiony znowu do Opola w charakterze magistra kleryków i lektora łaciny i greki. Był też spowiednikiem wielu sióstr. W 1962  r., po rezygnacji o. Piotra Szymczaka, został gwardianem opolskim i był nim aż do śmierci.

 



Krotko przed Wielkanocą w 1967 r.czuł się już bardzo źle i wyjechał na odpoczynek do sióstr franciszkanek w Cieplicach. Tamtejsi lekarze, widząc jego stan zdrowia, zalecili natychmiastową operację. Zdecydowano natychmiast wysłać go do Lublina Abramowic, do europejskiej sławy profesora Krawicza. Niewiele to pomogło. Okazało się, że miał zaawansowanego raka mózgu. O. Teodor od młodości był człowiekiem słabowitego zdrowia, miał nawracające bóle głowy i bardzo słaby wzrok. Być może tak długo rozwijała się jego choroba. Zmarł 13.05.1967 r.w Lublinie. Został pochowany w Panewnikach. Żył 49 lat, w zakonie 28, w kapłaństwie 17.

 



W zachowanych opiniach z okresu formacji poznajemy go jako osobę pomocną i uprzejmą. Był sumienny i bardzo uzdolniony. Na świadectwach znajdujemy same oceny bardzo dobre. W jednej z opinii czytamy: „Dzięki silnej woli posiada zdolność wydobycia z siebie  maksimum wysiłku. Cechuje go zdrowa ambicja, która pozwala mu osiągnąć w każdej pracy jak najlepsze rezultaty.” W pośmiertnym nekrologu niewiele zapisano, oprócz tego, że był w prowincji uważany za świątobliwego.