... gdyby którykolwiek brat chciał udać się między Saracenów i innych niewiernych, niech idzie za pozwoleniem swego ministra [przełożonego] i sługi.

12.10.2022, Bimbo, RCA
12.10.2022, Bimbo, RCA
Data: 2022-10-13
Tak, franciszkańskie uroczystości już za nami. Dlatego chciałbym Ci w dwóch słowach o nich opowiedzieć. Mamy piękne polskie wzory Trasnitusa i uroczystości w dniu świętego Franciszka. Muszę jednak przyznać, że tutaj, w RCA, w tej dziedzinie także zostały wypracowane piękne tradycje. To co nad wyraz charakterystyczne, to fakt że świętujemy razem, w Rodzinie Franciszkańskiej. Wszyscy, którzy czujemy się związani duchowością franciszkańską, jesteśmy w tych dniach razem. Są bracia Kapucyni, siostry franciszkanki różnych denominacji (od Ducha Świętego, Petites Soeurs de saint Francois…. ), są także tercjarze i młodzież franciszkańska. Siostry Klaryski, z wiadomych względów, na uroczystości do nas nie dołączają, ale trwamy z nimi w jedności duchowej i korespondencyjnej. 
 
Pierwszym akcentem naszego wspólnego świętowania jest początek nowenny. Dwudziestego piątek września zebraliśmy się wszyscy w wybranej parafii. W tym roku przypadło na historycznie pierwsze miejsce misji katolickich – parafia św. Pawła w dzielnicy Wango, tuż obok siedziby arcybiskupa, kard. Nzapalainga. Miejsce jest nadzwyczaj urokliwe, położone nad rzeką Ubangui, z malowniczym widokiem na sąsiadujące z RCA Kongo Demokratyczne. Tam to zebraliśmy się w godzinach popołudniowych na śpiewach, konferencji i samej modlitwie nowenny. Rozpoczynaliśmy wspólnie, zaś kontynuacja leżała w gestii każdej ze wspólnot. Tak każdego dnia przygotowywaliśmy się do samej uroczystości. Połączył nas znowu Transitus oraz nocne czuwanie: trzeciego października zjechaliśmy się wszyscy u Kapucynów. Tutaj dokończyliśmy nowennę, rozważaliśmy tajemnicę śmierci Świętego Franciszka i odprawiliśmy nieszpory. Dalszą modlitwę nocną kontynuowali tercjarze i młodzież franciszkańska. Nazajutrz wróciliśmy do czuwających braci i sióstr, by o 9h00 celebrować Eucharystię. Przewodniczył jej, zgodnie z wiekowym zwyczajem Dominikanin. Po Mszy Świętej wszyscy zostali zaproszeni do stołu. Pogoda dopisała i mogliśmy się rozsiąść w kapucyńskich ogrodach w cieniu mangowców i akacji.
Wieczorem, w dniu uroczystości, już w mniejszym gronie – z siostrami franciszkankami od Ducha Świętego i z siostrami dominikankami, z radością przyjmowaliśmy nowych braci do postulatu. Nasi Postulanci byli już z nami od blisko dwóch tygodni, ale właśnie na Franciszka przypadało oficjalne rozpoczęcie ich franciszkańskiej przygody. 
 
Ten dzień wpisał się szczególnymi zgłoskami w kalendarz naszej Fundacji. Otóż w Rafai, oddalonej od stolicy o 900km misji franciszkańskiej, nasz współbrat, br. Maxime złożył śluby wieczyste. To już piąty brat Środkowo Afrykańczyk, który definitywnie został włączony do naszej braterskiej wspólnoty. Była to pierwsza w historii taka uroczystość odprawiana w Rafai. Możemy sobie zatem wyobrazić jak wielka to była feta!
 
Na czas uroczystości Pan Bóg pobłogosławił mi zdrowiem i siłami. Później jednak malaria na nowo się odezwała. Dziś już jednak, po trzeciej kuracji, czuję się dobrze. Ostatnia dawka to nowy lek, zasugerowany przez siostry dominikanki: Asu-Denk: artesunate, sulfamethoxypyrazine i pyrimetamine… :D Jedna tabletka na dzień, przez trzy dni. Efekty były natychmiastowe. To cieszy. Mój żołądek też się uspokoił  ; )
 
Po ostatnim mailu sporo było Waszych reakcji, zwłaszcza w kontekście zdrowia. Dzięki za Waszą troskę i modlitwy! 
 
Ostatnie dni to wciąż wiele spotkań, wielu gości. To sprawia, że trudno utrzymać normalny ryt dnia. Mam zatem spory rozgardiasz w tej przestrzeni a w modlitwę wkrada się nieregularność. Do tego dochodzą różne zamówienia, prośby i zapytania (tak charakterystyczne dla posługi braci w Bimbo - w pobliżu stolicy) iż dni mijają szybko i niejako bez postępu w naszych domowych pracach. Niemniej jednak możemy odnotować, że udało nam się wymienić dach nad suszarnią oraz przygotować ziemię pod ogródek warzywny. Lada dzień będziemy siać. 
W kontekście tej specyficznej posługi w Bimbo, gdzie załatwia się różne sprawy dla braci z zewnątrz (drobne zakupy w Bangui, sprawy administracyjne, przelewy pieniędzy) chciałbym wspomnieć o większym przedsięwzięciu, które miało miejsce w ostatnich dniach. Otóż dzień po uroczystościach św. Franciszka do RCA dotarły siostry Pasterzanki z Polski i poprosiły nas o pomoc w przedostaniu się do Bouar. Jest to całodniowa wyprawa samochodem. Jeden z naszych braci był dyspozycyjny i zabrał Polskie siostry. By jednak nie wracał pustym samochodem, wykorzystaliśmy okazję, że Bouar znajduje się niedaleko Kameruńskiej granicy. Tam można zaopatrzyć się w artykuły spożywcze dużo taniej niż w Bangui. Dzięki obecności wspaniałych, polskich sióstr w Bouar, złożyliśmy zamówienie na blisko pół miliona franków (ok 3.500zł). Zakupiliśmy ryżu, cebuli, czosnku, oleju, mąki etc. oraz butle do kuchenek gazowych dla trzech domów. Mimo ulewnych deszczów w drodze powrotnej, nie doświadczyliśmy wielkich strat. Wszystko udało się wysuszyć i mamy nadzieje, że będzie nam służyć. Cieszę się, że nam się udało, bo tutaj, w Bangui ceny niektórych produktów są paraliżujące. 
 
Na najbliższe tygodnie pozostaję w domu sam z Yvon-em i postulantami. Brat Raymond wyjechał już do Konga a br. Arsène poleciał do Turcji na formację franciszkańską na temat dialogu międzyreligijnego. Wróci w listopadzie. Zatem dom i wspólnota na mojej głowie. Przerażające ale i motywujące – można wiele zrobić. O ile goście na przykleją mnie do kanapy z filiżanką kawy w ręce…
Tymczasem na niebie się ćmi i zaczyna błyskać. Idzie burza. Ten gość też sprawia, że prace się zatrzymują a misjonarz siada w kanapę, parzy kawę i otwiera książkę, by wyjechać na jakiś moment w inny świat…
 
Błogosławię +