Duszpasterstwo szpitalne
Duszpasterstwo szpitalne
Data: 2021-01-22

Drodzy współbracia, drodzy czytelnicy,

Z okazji zbliżającego się Światowego Dnia Chorego chciałbym podzielić się moimi doświadczeniami z duszpasterstwa szpitalnego. Od dziesięciu lat pełnie posługę duszpasterską w dwóch szpitalach na terenie Niemiec, gdzie współbracia naszej prowincji zakonnej pracują także w innych rodzajach duszpasterstwa. Myślę, że poniższe refleksje nie odbiegają dużo, od tych które przeżywa się w Polsce.  
Początkowo niekontrolowany wybuch epidemii na początku zeszłego roku oraz obawa przed paraliżem służby zdrowia spowodowały natychmiastowe zmiany w funkcjonowaniu szpitali mające na celu chronić pacjentów przed zakażeniem. Tutaj warto wspomnieć, że początkowo mieliśmy o wiele więcej zachorowań niż było to w Polsce a przypadki w naszym regionie należały do tych pierwszych.
Sytuacja ta miała naturalnie wpływ na moją posługę w szpitalu. Od początku pandemii nie mogę odprawiać Mszy św. w kaplicy szpitalnej, nie mogę swobodnie chodzić z odwiedzinami. Także udzielanie sakramentów podlega pewnym rygorom sanitarnym. Kierownictwo szpitala stara się ograniczyć do minimum kontakty, dlatego też o potrzebie odwiedzin chorego jestem informowany telefoniczne lub poprzez członków rodziny pacjenta. Z drugiej strony, dość szybko stało się jasne, że ten stan nie jest czymś przejściowym i nie da się go przeczekać. Do tego wzrosło wyraźnie zapotrzebowanie na opiekę duszpasterską. W początkowym okresie pandemii dotyczyło to głównie osób starszych, którzy ze względu na ogólny zakaz odwiedzin częstokroć bardzo źle znosili brak kontaktu z najbliższymi. Inną ważną rzeczą jest nieustanna konfrontacja z zalewem prawdziwych i tych nieprawdziwych informacji i teorii spiskowych na temat pandemii, co dla osób dotkniętych budziło dodatkowy niepokój i obawy o przyszłość.
Ważną rolę w tym temacie mają prawa obywatelskie pacjenta, który opiekę duszpasterską ma zagwarantowane prawem państwowym. Jest to ważny temat nie tylko teraz w okresie pandemii, ale też w czasie obecnym, w którym jesteśmy świadkami ostrej nieraz dyskusji na temat potrzeby i sensu duszpasterstwa szpitalnego. Naturalnie ważną rzeczą są posiadane przez kapelana szpitalnego odpowiednie kompetencje. Nie zmienia to jednak faktu, że duszpasterstwo szpitalne jest częścią całego systemu opieki nad chorymi a także, jak już wspomniałem, należy do praw pacjenta. W podobny sposób wyraża się Światowa Organizacja Zdrowia mówiąc o potrzebach duchowych każdego chorego niezależnie od wyznawanej religii. Obok tych praw i obowiązków ważna jest też troska o własne zdrowie a tym samym odpowiedzialność za moich współmieszkańców. Tak pokrótce wygląda duszpasterstwo szpitalne w czasie pandemii.
A jak wygląda duszpasterstwo osób chorych na Covid? W naszej diecezji podjęto decyzję, aby w każdym dekanacie znalazły się osoby odpowiednio przeszkolone i odpowiedzialne za duszpasterstwo osób chorych na Cowid oraz-co ważne- ich bliskich. To zadanie przypadło mi w udziale. W ostatnich miesiącach mogłem zebrać dużo doświadczeń w tym temacie z którymi chciałbym się podzielić.
Duszpasterstwo to odbiega nieco od tego tradycyjnego. Przede wszystkim utrudniona jest komunikacja ze względu na typowe dla Covidu objawy oraz konieczność noszenia ubrania ochronnego. Ale ta nowość jest też szansą, aby na nowo spojrzeć na fundament i motywację posługi duszpasterskiej. Pisał o tym Papież Franciszek w swoim liście na Światowy Dzień Chorego: „Przykazanie miłości, które Jezus zostawił swoim uczniom, znajduje konkretną realizację w relacji z chorymi”.  
W przypadku chorych na Koronowirusa szczególny wpływ na tą relację ma izolacja pacjentów, która może trwać parę tygodni. Mają oni wprawdzie kochane i uczynne siostry szpitalne i możliwość telefonowania. Ale długa rozłąka z bliskimi jest trudna do zniesienia. Często jestem jedyną osobą spoza personelu medycznego, z którym chory może porozmawiać. Także dla rodzin jest to szczególnie ciężki czas, gdy nie mogą odwiedzić swoich chorych. Zdarzały się przypadki, gdy chory nie mógł pojechać na pogrzeb najbliższej osoby. W tych przypadkach modliliśmy się w pokoju pacjenta, aby w ten sposób dać mu możliwość pożegnania się ze zmarłym.
Na tych przykładach widać, że obecność i potrzeba bliskości drugiego człowieka nie da się całkowicie zastąpić przez nowoczesne środki komunikacyjne. Tutaj ja pełnie role pośrednika między rodziną a chorymi przebywającymi w izolacji. W wielu przypadkach wiąże się to z koniecznością opowiedzenia rodzinie o ostatnich chwilach życia chorego: co mówił, jak wyglądał...Tutaj niestety daje o sobie znać specyfika tej choroby bowiem stan pacjenta może zmienić się bardzo szybko i rodzina dostaje smutną wiadomość zupełnie na to nie przygotowana.
Można by powiedzieć smutne i niewdzięczne zadanie, ale dla mnie w tych trudnych momentach jest bardzo budujące i w jakiś sposób dobrze motywujące, gdyż mogę zobaczyć, jak ludzie są ze sobą związani, jak potrafią w ciężkich czasach być ze sobą solidarni. Inną rzeczą bardzo dla mnie budującą jest nowe doświadczenie działania i siły Słowa Bożego. Nie mogąc wiele rozmawiać, czytam czasami chorym urywki Pisma świętego i widzę jak one działają w chwilach, gdy po ludzku brakuje słów. Tu przypominają mi się wspaniałe słowa Papieża Benedykta z encykliki Deus Caritas Est: „Chrześcijanin wie, kiedy jest czas sposobny do mówienia o Bogu, a kiedy jest słuszne zamilknąć i pozwolić mówić jedynie miłości.”
Na koniec nie sposób pominąć wspaniałej posługi pracowników szpitala. Mam tu na myśli wszystkich i tych co stoją przy łóżku pacjenta, jak i tych, którzy dbają o czystość, jedzenie, stan techniczny......Godne podziwu są ich wysokie kompetencje oraz spokój i cierpliwość mimo stałego obciążenia i stresu.
Dlatego na koniec chciałbym przytoczyć fragment rozmowy z pewną siostrą. Nazywam ją krótkim i bardzo dobrym programem duszpasterskim na najbliższą przyszłość. W czasie ubierania się w ubranie ochronne powiedziała: Widzę, że ojciec jakiś nerwowy...... Trochę tak... A co jam powiedzieć po całym dniu, gdy wracam do mojej rodziny? Proszę się nie bać i robić swoje - pacjent czeka.
Tym krótkim „programem duszpasterskim” pozdrawiam wszystkich i życzę na początku roku zdrowia i błogosławieństwa Bożego dla was i dla wszystkich których spotkacie w swojej posłudze duszpasterskiej.

O. Szymon Kornaś
Duszpasterz w Szpitalu pod wezwaniem Ducha Swietego w Bensheim i Najświętszej Marii Panny w Lampertheim.

simon.kornas@gmail.com