Bracia niech niczego nie nabywają na własność (...) I jako pielgrzymi i obcy na tym świecie, służac Panu w ubóstwie i pokorze, niech ufnie proszą o jałmużnę, i nie powinni wstydzić się tego, bo Pan dla nas stał się ubogim na tym świecie.

Obozowe koszmary
Obozowe koszmary
Data: 2021-11-23

o. Ezdrasz Biesok


O. Piotr Szymczak to jeszcze jeden z niemałej liczby braci, którzy przeżyli dramat obozów koncentracyjnych. Kilka lat wyrwanych z młodości kapłana i zakonnika wystarczyło by naznaczyć całe jego późniejsze życie piętnem obozowych przeżyć, uporczywie nawracających wspomnień i pojawiających się znikąd lęków.
 

Wincenty Szymczak urodził się 28.06.1913 r.w miejscowości Gola, w  gminie Jaraczewo, pod Kaliszem w chłoporobotniczej rodzinie Michała i Katarzyny Helik. Był jedenastym z trzynaściorga rodzeństwa. Od wczesnych lat był związany z zakonem jako uczeń Kolegium Serafickiego we Wronkach i w Rybniku.


Nowicjat rozpoczął 30.07.1932 r.w Wieluniu jako brat Piotr. Tam też złożył profesję czasową 31.07.1933 r.Profesję wieczystą złożył 1.08.1936 r.we Wronkach na ręce Ojca Prowincjała Michała Porady. Studia filozoficzne odbył w Osiecznej (1933-1935), a teologiczne we Wronkach (1935-1939). Święcenia prezbiteratu przyjął 23.04.1939 w Złotej Kaplicy w Poznaniu z rąk  biskupa Walentego Dymka. Po święceniach pozostał we Wronkach.


Nie było mu dane zbyt długo cieszyć się kapłaństwem. Klasztor wroniecki od początku wojny pozostawał pod ścisłym nadzorem okupacyjnym. Zakonnicy byli przetrzymywani jako zakładnicy choć początkowo mogli w ograniczonym zakresie funkcjonować. Po upływie niemalże roku okupacji, 12.08.1940 r.pod wroniecki klasztor podjechało Gestapo i wraz z kilkoma innymi braćmi, bez podania powodu, aresztowano ojca Piotra, który został osadzony w forcie VII w Poznaniu. Po kilku dniach, 16.08. został przewieziony do obozu w Buchenwaldzie z przeznaczeniem do pracy w kamieniołomach. Przebywał tam niecałe pół roku, a potem 8.12.1940 r.został przewieziony do Dachau, gdzie przebywał do końca wojny. Tutaj jego zadaniem była praca na plantacjach jako siła pociągowa (z braku koni) dla wozów gospodarskich. Był wielokrotnie bity i kopany aż do krwi. Zaczęły go dotykać różne choroby jak świerzb, rozmaite zakażenia, ropienie nerek, nieustanne biegunki czy puchlina głodowa. Po wyzwoleniu obozu przez Amerykanów podjął pracę jako duszpasterz dla Polaków w obozie repatriacyjnym w Cuxhaven.


W grudniu 1946 r.powrócił do kraju. Został skierowany do Jarocina, gdzie pełnił funkcję przełożonego klasztoru (1946-1947), a następnie przeniesiony do Miejskiej Górki również w charakterze przełożonego (1947-1948). W latach 1948-1949 był wikariuszem parafialnym w Panewnikach.  W tym charakterze przebywał w Opolu (1949-1957), gdzie pełnił w latach 1950-1956 urząd wikarego domu, a następnie we Wronkach (1957-1962). W 1962 został gwardianem w Opolu, lecz po pół roku zrezygnował z tego urzędu. Pozostał jednak w Opolu do 1968 r.W latach 1968-1973 był w Rybniku, a w latach 1973-1977 we Wronkach.


Przez całe życie oddawał się pracy misyjno-rekolekcyjnej. Był bardzo dobrym kaznodzieją i spowiednikiem. Od 1977 r.aż do śmierci należał do wspólnoty klasztoru w Osiecznej i tam zmarł 16.02.1990 r.Został pochowany na cmentarzu zakonnym w Osiecznej. Żył 76 lat, w Zakonie 57, w kapłaństwie 50.

O. Piotr odznaczał się radością i pogodą ducha. Był człowiekiem bardzo uporządkowanym i punktualnym. Skrupulatnie zapisywał np. ilość wypalonych papierosów czy zużytego paliwa w motorowerze. Motorower marki Simson był jego pasją, którą cieszył się jak dziecko.


Do końca życia nie wyzbył się traumatycznych wspomnień obozowych, które tkwiły w jego podświadomości. Choć o tym nikomu nie mówił, to jednak w nocy nawiedzały go koszmary senne i często budził się nagle z krzykiem. W jego książeczce inwalidy wojennego widnieje zapis, że zdiagnozowano u niego nerwicę lękową jako syndrom poobozowy.