Nie miejmy więc innych tęsknot, innych pragnień, innych przyjemności i radości oprócz Stwórcy i Odkupiciela, i Zbawiciela naszego, jedynego prawdziwego Boga.

Odczuwając dziwną sympatię do ojców Franciszkanów
Odczuwając dziwną sympatię do ojców Franciszkanów
Data: 2021-08-19

o. Ezdrasz Biesok


Takimi, między innymi, słowami czternastoletni Florian z Szamotuł pisał do prowincjała swoją prośbę o przyjęcie do zakonu. Był to późniejszy wielki czciciel Matki Bożej Wejherowskiej i Maryjny kaznodzieja, o. Salwator Augustyniak.


Florian Augustyniak urodził się 26.04.1919 r.w Szamotułach w rodzinie Marcina i Katarzyny  Koniecznej. W latach 1933-1939 był alumnem Niższego Seminarium Duchownego Franciszkanów w Kobylinie. Niewiele więcej wiemy o tym okresie jego życia. Podobnie jak wielu innych uczniów serafickiego kolegium postanowił wstąpić do zakonu.

 



Nowicjat rozpoczął 14.08.1939 r.w Wieluniu pod imieniem brat Salwator. Niestety, już po dwóch tygodniach gdy na Wieluń spadły pierwsze bomby, został zmuszony wraz z całym swoim kursem opuścić klasztor. Zdecydowano o rozwiązaniu nowicjatu. Młody nowicjusz nie dał jednak za wygraną i zamiast do domu rodzinnego wybrał się do Panewnik. Tu mu doradzono aby udał się do nowicjatu prowincji św. Jadwigi w Borkach Wielkich. I tak też uczynił. Takim sposobem od października tego samego roku na nowo rozpoczął nowicjat. Po upływie roku, 15.10.1940 r.tam też złożył profesję czasową.


Studia filozoficzno-teologiczne rozpoczął w Kłodzku (1940-1941), ale niebawem, prawdopodobnie ze względów bezpieczeństwa, przeniósł się do  Monachium, w prowincji bawarskiej. Zamieszkał w słynnym klasztorze św. Anny. Tam złożył również profesję wieczystą 8.12.1943 r.oraz przyjął święcenia prezbiteratu 21.12.1944 r.z rąk kard. Michała Faulhabera. W Bawarii pozostał jeszcze do ostatecznego zakończenia studiów w 1946 r.


W sierpniu 1946 r.wrócił do prowincji, do klasztoru, który musiał opuścić jako nowicjusz. Tym sposobem najpierw był katechetą w Niedzielsku koło Wielunia. Następnie, w latach 1946-1950 był wikariuszem parafialnym i katechetą w Panewnikach. W latach 1950-1957 przebywał w Wejherowie gdzie od 1950 do 1956 pełnił funkcję wikarego domu i katechety.


To właśnie  w tym czasie w Wejherowie nabrał szczególnego impetu rozwój kultu maryjnego. Od 1953 r.zaczęto tam uroczyście zasłaniać Cudowny Obraz. Po raz pierwszy uroczyste odsłonięcie nastąpiło w święto Matki Bożej Gromnicznej 1953 r.W tym dniu inicjator tego zwyczaju i gorliwy propagator kultu maryjnego o. Salwator Augustyniak, nawiązał w swoim kazaniu do dawnej tradycji czci maryjnej w wejherowskiej świątyni: „Albowiem obecnie nadchodzi czas, aby odnowić dawny kult Matki Bożej, o którym słyszeliście od swoich przodków, że tutaj w Wejherowie, był on zawsze żywy za czasów dawnych zakonników, wypędzonych przez Prusaków w l875 r”.


W latach 1957-1959 należał do klasztoru w Poznaniu. Następnie był przełożonym we Wronkach (1959-1965), a latach 1965-1970 był ponownie wikarym domu w Wejherowie. W latach 1970-1973 był w Helu, gdzie od 1971 do 1973 pełnił funkcję proboszcza. Ze względu na zły stan zdrowia ponad pół roku spędził jako rekonwalescent u służebniczek w Bielsku-Białej Kamienicy. Następnie przebywał ponownie w Poznaniu (1973-1977) a od 1977 r.aż do śmierci należał ponownie do wspólnoty klasztornej w Wejherowie.


O. Salwator zmarł 1.06.1989 r.w szpitalu w Wejherowie. Przez długie lata zmagał się z cukrzycą  a kiedy poddał się operacji pęcherza, jak to nieraz bywa, operacja się udała ale pacjent zmarł. Został pochowany w Wejherowie.


O. Salwator był dobrym kaznodzieją, misjonarzem i rekolekcjonistą. Zostawił po sobie niemały zbiór kazań. We wspomnieniu pośmiertnym napisano: „Kalwaria Wejherowska i kościół z obrazem Matki Bożej Wejherowskiej były jego miłością życia. Szczególnie przez swoje kazania przyczynił się do ożywienia kultu MB Wejherowskiej. Nie dożył do koronacji Obrazu a jeśli do tego dojdzie  to w znacznej części będzie to zasługa o. Salwatora.”


Żył 70 lat, w Zakonie 49, w kapłaństwie 44.  Był jednym z dwóch nowicjuszy z 1939 r.którzy, mimo wybuchu wojny, pozostali w zakonie.