Bracia niech niczego nie nabywają na własność (...) I jako pielgrzymi i obcy na tym świecie, służac Panu w ubóstwie i pokorze, niech ufnie proszą o jałmużnę, i nie powinni wstydzić się tego, bo Pan dla nas stał się ubogim na tym świecie.

Ogrodnik z imienia i z zawodu
Ogrodnik z imienia i z zawodu
Data: 2021-04-15

o. Ezdrasz Biesok

Brat Hortulan Siedlaczek był tym, którego imię wyrażało nie tylko osobę ale także wskazywało na wykonywany zawód. Hortulanus to po łacinie ogrodnik. Zapewne nie przypadkowo nadano mu to imię gdyż wstępował do zakonu już jako wyuczony i mający praktykę zawodową ogrodnik.

Augustyn Siedlaczek urodził się 28.08.1903 r.w Przyszowicach, w rodzinie inwalidy górniczego Jana i Pauliny Kowalskiej. W 1917 r.ukończył katolicką szkołę powszechną i podjął naukę w zawodzie ogrodnika w ogrodnictwie zamkowym ordynacji rodowej Von Raczek. Naukę zakończył egzaminem przed Śląską Izbą Rolniczą w Katowicach.

W 1920 r.jako siedemnastoletni chłopiec wstąpił w swojej parafii do III Zakonu św. Franciszka. W marcu 1925 r.został powołany do wojska. Służył w 50 Pułku Strzelców Kresowych w Kowlu na Wołyniu. Służbę zakończył 16 września 1926 r.Po wojsku zatrudnił się u zawiadowcy kopalni skarbowych w Knurowie jako ogrodnik.

Do Zakonu wstąpił w 12.10.1932 r.Jako tercjarz był we Wieluniu. Już wtedy, w opinii przełożeni napisali, że nadawałby się do pracy biurowej bo ma ładny charakter pisma.  Nowicjat rozpoczął 18.03.1936 r.w Panewnikach po nowym imieniem brat Hortulan i tu po upływie roku 8.04.1937 r.złożył pierwszą profesję na ręce o. Augustyna Gabora. Po nowicjacie aż do wybuchu wojny był w Rybniku. W czasie wojny przebywał w klasztorze w  Raciborzu. Nie został zmobilizowany do wojska niemieckiego i co roku tamże odnawiał profesję zakonną.

 

br. Hortulan po prawej stronie

 


Po wojnie wrócił do Rybnika. Niebawem, 30.01.1947 r.złożył śluby uroczyste na ręce o. Innocentego Glenska. Był jeszcze w Choczu i we Wronkach.

W 1951 z Wronek został przeniesiony do Opola na kwestarza. Kronikarz opolski już wtedy zapisał, że ciężka to będzie praca dla niego bo choruje na cukrzycę. W niedługim czasie na jego szyi pojawił się guz, który przeszkadzał mu w oddychaniu. W takim stanie jeszcze chodził po kweście i przeziębił się do reszty. Trzeba było go operować ale zmarł na drugi dzień po operacji.


Brat Hortulan zmarł 5.03.1952 r.w szpitalu w Opolu i został pochowany w Panewnikach. Żył 48 lat, w zakonie 19. Posiadał zdolności dekoracyjne i kreślarskie. Był przez wszystkich lubiany z powodu swego miłego charakteru i zawsze do każdego był uśmiechnięty.