Reguła i życie braci mniejszych polega na zachowywaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości.

Postanowiłem być wiernym naszemu zakonowi
Postanowiłem być wiernym naszemu zakonowi
Data: 2021-04-26

o. Ezdrasz Biesok


Całe życie związane z gospodarstwem rolnym to historia niejednego brata zakonnego. Jednym z nich był brat Florian Holewik, zakonnik bardzo przywiązany do zakonu i jemu wierny. Z jego życia wart zapamiętania jest także epizod z czasów ostatniej wojny, który znamy jedynie z lakonicznych przekazów.


Wilhelm Holewik (zamiennie na różnych dokumentach - Cholewik) urodził się 6.04.1907 r.w Pilgramsdorf (Pielgrzymowice), w rodzinie rolników Jana i Ludwiny Cimała. Jego ojciec został zamordowany przez sowietów tuż po „wyzwoleniu” w 1945 r.  Był piątym dzieckiem z dziesięciorga rodzeństwa. Ukończył czterowydziałową szkołę powszechną i pracował na gospodarstwie rodziców i gospodarstwie miejscowego proboszcza. W latach 1929-1931 odbył służbę wojskową jako starszy strzelec w artylerii w Oświęcimiu.


Do zakonu wstąpił 5.03.1932 r.i we wrześniu tego roku w Panewnikach przyjął habit tercjarski. Jako tercjarz był w Wieluniu do 1936 r.Dnia 18.03.1936 r.w Panewnikach rozpoczął nowicjat pod imieniem brat Florian i tu po roku czasu złożył profesję na ręce o. Augustyna Gabora. Pozostał w Panewnikach jako gospodarz. W opiniach z tego czasu pisano dużo o jego pracowitości oraz o tym, że jest gorliwy, ma ciężki charakter, jest dobrym kwestarzem ale jego zachowanie jest jeszcze zbyt chłopskie. Zauważono wszelako, że jest bardzo przywiązany do naszego zakonu.


W marcu 1939 r.został przeniesiony do Miejskiej Górki ale w styczniu 1940 r.wygnany wraz z innymi braćmi. Przełożeni polecili mu udać się do prowincji św. Jadwigi. On jednak udał się do domu rodzinnego w Pielgrzymowicach tłumacząc się potrzebą pomocy starym rodzicom. W Pielgrzymowicach pracował przy parafii jako kościelny i grabarz. W 1943 r.został zmobilizowany do Reichswehry. Najwyraźniej jednak nie pogodził się z tym stanem rzeczy. Gdy po trzech miesiącach dostał pierwszy urlop, postanowił z niego nie wrócić. Najzwyczajniej zdezerterował. Do końca wojny ukrywał się u krewnych w Zabłociu koło Strumienia, najpierw  w stodole gospodarza Jana Kidonia a następnie  u swej siostry, jak sam później napisał, w chlewie między świniami i kozami albo pod podłogą.


Jeszcze w marcu 1945 r.wrócił do klasztoru. Powstała jednak wątpliwość co ważności jego ślubów, które miał odnawiać. On jednak był bardzo zdecydowany i napisał do prowincjała między innymi: „Postanowiłem być wiernym naszemu zakonowi.” W końcu, nie bez wielkich trudności udało mu się wszystkie przeszkody pokonać. Dostał z Rzymu stosowną dyspensę i 6.02.1948 r.złożył w Panewnikach profesję wieczystą na ręce o. Antoniego Galikowskiego. W Panewnikach był do 1951 r.jako gospodarz. W latach 1951-52 krótko był w Kobylinie jako gospodarz, kwestarz i kościelny. Od 1952 r.aż do śmierci był w Opolu jako kościelny, gospodarz i kwestarz.


W 1960  r.uległ groźnemu wypadkowi i przez pół roku przeleżał w szpitalu. Brat Florian zmarł 5.01.1983  r.w szpitalu miejskim w Opolu. Żył 75 lat w zakonie 50.