Reguła i życie braci mniejszych polega na zachowywaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości.

Ryszardzie, Sequere me!
Ryszardzie, Sequere me!
Data: 2021-12-20

o. Ezdrasz Biesok


Tragiczne zdarzenie z 1939 r.zakończyło nagle życie dwóch braci naszej prowincji. Śmierć przez zaczadzenie w klasztorze na Goruszkach poniósł wtedy młody kleryk, student filozofii, brat Emanuel Warzecha.


Ryszard Warzecha urodził się 8.0.1916 r.w Rudzie Ślaskiej, w ubogiej, robotniczej rodzinie Edwarda i Franciszki Grzywocz. Z zakonem był związany już jako uczeń kolegium serafickiego we Wronkach i w Kobylinie gdzie w 1936 r.złożył egzamin maturalny.


W swoim życiorysie, pisanym w III osobie, podsumowując ten etap życia napisał o sobie samym: „(...) Przez sześć lat spędzonych w murach klasztornych budował fundamenta w duchu franciszkańskim pod gmach swego celu. Być franciszkaninem-kapłanem - oto jego tendencja, to powołanie.” Z kolei w ankiecie wypełnianej przed przyjęciem do zakonu, na pytanie - co spowodowało zamiar wstąpienia do zakonu, napisał: „Powołanie, ten głos wewnętrzny, szeptający mi już przez 6 lat – Ryszardzie, Sequere me!”


Nowicjat pod imieniem brat Emanuel rozpoczął w Wieluniu 11.07.1936 r.i tam złożył profesję 17.07.1937 r.  Następnie, jako kleryk rozpoczął studia seminaryjne w Osiecznej. Niebawem jednak jakaś choroba zakłóciła mu rozpoczęte studia. Nie mamy na ten temat bliższych informacji oprócz tego, że skierowano go do Śląskiego Zakładu Psychiatrycznego w Lublińcu. Spędził tam cztery miesiące. Żadnej diagnozy nie posiadamy. Być może było to coś o podłożu nerwicowym. W przypadku choroby psychicznej zapewne nie dopuszczono by go do odnowienia profesji.


Po odbytym leczeniu wrócił do klasztoru i wszystko wydawało się powoli iść w dobrym kierunku. Jako rekonwalescenta skierowano go do Goruszek. Niestety w nocy z 8/9 01.1939 r.tragiczne zdarzenie zakończyło jego młode życie. Wraz z innym bratem uległ zaczadzeniu i zmarł. Pochowano go wraz z bratem Antonim Jakubkiem na Goruszkach. Pogrzeb odprawił gwardian, o. Euzebiusz. Brat Emanuel żył 22 lata, w zakonie 2.


W nekrologu napisano, że był miłym, wesołym w obejściu, grzecznym i uprzejmym. Chorobę swoją znosił cierpliwie i z prawdziwym bohaterstwem.