Nie miejmy więc innych tęsknot, innych pragnień, innych przyjemności i radości oprócz Stwórcy i Odkupiciela, i Zbawiciela naszego, jedynego prawdziwego Boga.

Szykownie i z akrybią
Szykownie i z akrybią
Data: 2020-03-26

o. Ezdrasz Biesok

Nieczęsto zdarza się nam brać do ręki kronikę klasztorną a jeszcze rzadziej prawdziwe arcydzieło. Takie właśnie wychodziły spod ręki o. Maurycego Kozłowskiego. Utalentowany artystycznie, przez całe swoje zakonne życie był kronikarzem  a w spisywanie zakonnych dziejów wkładał cały swój artystyczny zmysł, pisarską staranność, zwięzłość i rzetelność przekazu. Zwłaszcza klasztorne kroniki Opola i Bytomia są nie tylko solidnym przekazem historii ale sporządzone szykownie i z akrybią cieszą samym artyzmem wykonania. Warto więc poznać także ich twórcę.

Hubert Kozłowski urodził się 6.04.1916 r.w Dąbrówce Małej w kupieckiej rodzinie Jana i Waleski Potempa. Początkowo uczył się w niemieckim liceum w Szopienicach a następnie w szkole wydziałowej w Katowicach. Po jej ukończeniu przez rok pracował a gdy ukończył 18 rok życia, idąc za głosem powołania, poprosił w 1934 r.o przyjęcie do kolegium serafickiego. Został przyjęty do piątej klasy kolegium w Kobylinie i tam w 1938 r.zdał maturę. 12.07.1938 r.rozpoczął nowicjat w Wieluniu jako brat Maurycy. Obłóczył go gwardian o. Augustyn Gabor. Magister nowicjatu w opinii zaznaczył, że jest bardo zdolnym muzykiem. 24.07.1939 r.tamże złożył profesję. Wojna nie pozwoliła mu jednak studiować. Wraz z innymi braćmi podjął, co prawda, naukę we Wrocławiu Karłowicach ale w 1941 r.został powołany do Wehrmachtu  i skierowany na front zachodni. Był w wojsku radiotelegrafistą. Przebywał kolejno w Niemczech, Francji, Włoszech i w końcu pojmany jako jeniec aliantów w Anglii.

W 1947 r.powrócił z wojny i choć wygasła jego profesja czasowa, pierwsze kroki skierował do klasztoru. Mimo doświadczeń wojennych nie utracił powołania. Miał już wtedy 31 lat. Trochę pobył w Choczu i Jarocinie i uznano, że można go ponownie przyjąć. Wystarano się o dyspensę aby mógł, bez ponawiania nowicjatu, odnowić profesję, co się dokonało 4.12.1947 r.w Jarocinie. W ten sposób ponownie rozpoczął naukę w 1947 r.we Wrocławiu Karłowicach, trochę eksternistycznie pod kierunkiem o. Edwarda Frankiewicza w Osiecznej, następnie we Wronkach i od w 1949 r.w Panewnikach. Tu złożył 15.07.1950 r.śluby wieczyste na ręce o. Tytusa Semkło. W opinii z tego okresu zapisano, że ma szczególne zdolności jako organista, rysownik, kreślarz i malarz a powołanie ma uparte tzn. stałe.
 
Święceń prezbiteratu udzielił mu biskup Herbert Bednorz 24.06.1951 r.w prokatedrze św. Piotra i Pawła w Katowicach. Jako pater simplex kontynuował jeszcze naukę do 1952 r.W 1952 r.został skierowany do Wejherowa i już w następnym roku został wysłany na KUL celem odbycia studium bibliotekarstwa. W 1957 r.został prezesem w Chorzowie, w 1965 r.wikarym domu w Panewnikach a w 1968 r.skierowany do Opola. Ostatnią jego placówką był Bytom gdzie był w latach 1980-86. Tam zmarł w miejscowym szpitalu 29.05.1986 r.

O. Maurycy, oprócz pasji kronikarskiej, chętnie oddawał się także muzyce, grał na organach i dyrygował chórem. Jako zamiłowany filatelista zgromadził ogromną kolekcję znaczków pocztowych. Był chętnym rozmówcą, sypiącym przeróżnymi anegdotami. Jeździł motocyklem. Żył 70 lat, w zakonie 47, w kapłaństwie 34.