I gdziekolwiek bracia przebywają lub spotkaliby się, niech odnoszą się do siebie jak członkowie rodziny.

To są moje Saraceny, którym służę
To są moje Saraceny, którym służę
Data: 2022-04-27

o. Ezdrasz Biesok


Na cmentarzu zakonnym na Goruszkach starsi mieszkańcy od lat szczególną czcią otaczali grób brata Alfonsa Kempy. Prosty człowiek, gospodarz i kwestarz był dla wielu z nich wizytówką klasztoru i w ich oczach ideałem zakonnika, oraz osobą już za życia otaczaną szczególnym szacunkiem. Dla samego klasztoru zaś był, jak to ktoś ujął, prawdziwą matką.


Ignacy Kempa urodził się 11 lipca 1888 r.w Słupi Kapitulnej w rodzinie gospodarza Tomasza i Petroneli Dudziak. Na początku wojny został powołany do pruskiej armii i służył w niej aż do jej zakończenia. Z zachowanych dokumentów wojskowych trudno jest odczytać w jakich regimentach służył.


Po wojnie 25.01.1921 r.ożenił się z Marianną Guzek z domu Marczyńska.  Żona, o jeden rok starsza, była wdową i posiadała po zmarłym mężu spore gospodarstwo w Chojnie, nieopodal Miejskiej Górki. Niebawem jednak żona ciężko zachorowała i w obliczu śmierci sporządziła testament. Majątek podzieliła na trzy części.  Dwie z nich zapisała swoim siostrom a jedną mężowi. Kiedy więc w 1923 r.zmarła, wdowiec nie zastanawiał się wiele i zgłosił pragnienie zostania bratem zakonnym. Spakował co miał, załadował na wóz i z tym wszystkim przyjechał do klasztoru. Takim sposobem klasztor wszedł w posiadanie pozostałości po gospodarstwie żony.


Został tercjarzem wieczystym. Przyjęto go 3.10.1924 r.kiedy to został obłóczony i otrzymał imię zakonne brat Alfons. Całe długie życie był gospodarzem, przed wojną w Osiecznej a po wojnie Miejskiej Górce. Jeszcze przed wojną przełożeni zostawili taką notatkę na jego temat: „Gospodarz pierwszorzędny i pilny, matka naszego klasztoru, ponad siły pracuje i troszczy się. Dzięki jego roztropności udało się przetrzymać okropny kryzys w gospodarstwie.”


Po wojnie był w klasztorze na Goruszkach. Oprócz prowadzenia gospodarstwa był też kwestarzem. W szerokiej okolicy był bardzo znany i ceniony, lubiany i kochany. Zawsze był pogodny. Nigdy nic złego nie powiedział o ludziach. Z wielkim szacunkiem odnosił się do kapłanów. Brat Alfons zmarł 3.01.1965 r.na Goruszkach. Żył 76 lat, w zakonie 40.


Świadectwo przywiązania do brata Alfonsa wyraził ogromny tłum przybyły na jego pogrzeb. Jeden ze świadków opisywał, że zabrakło komunikantów i po pogrzebie diakon udał się do kościoła parafialnego, by wykomunikować wielkie tłumy wiernych przybyłe na uroczystości pogrzebowe.


Według  jeszcze innej relacji, brat Alfons miał szczególnego ducha franciszkańskiego względem zwierząt, które hodował a one go też wyraźnie lubiły. Klasztorne gospodarstwo miał zwyczaj nazywać swoją placówką misyjną  a o zwierzętach powiadał: „To są moje Saraceny, którym służę.”