I gdziekolwiek bracia przebywają lub spotkaliby się, niech odnoszą się do siebie jak członkowie rodziny.

 W nadziei, że Pan Bóg nakłoni serca Wielebnych Ojców
W nadziei, że Pan Bóg nakłoni serca Wielebnych Ojców
Data: 2020-04-02

o. Ezdrasz Biesok

Spośród ofiar obozów koncentracyjnych ostatniej wojny, są tacy bracia, o których wiemy bardzo mało. Jednym z nich jest brat Adjut Kahnert, który co prawda wyszedł na wolność ale w takim stanie zdrowia, że mimo młodego wieku, w krótkim czasie zmarł.

Alfred Kahnert urodził się 18.10.1910 r.w Murckach koło Katowic, w powiecie pszczyńskim, w rodzinie zwrotniczego Józefa i Marii Krentosch.  Rodzina przeniosła się do Siemianowic i tam w latach 1917-24 uczęszczał do szkoły ludowej w hucie Laury. W latach 1924-27 uczył się w Siemianowicach zawodu ślusarza i uzyskał dyplom czeladniczy, wydany przez cech ślusarzy przy Śląskiej Izbie Rękodzielniczej.

Jego list, napisany starodawną polszczyzną do o. prowincjała z prośbą o przyjęcie do zakonu, kończy się słowami: „W nadziei, że Pan Bóg nakłoni serca Przewielebnych Ojców, żeby się prośbie mojej przychylni stali, kreślę się z wielkim szacunkiem…”

Tak więc gdy serca wielebnych ojców zostały nakłonione, został przyjęty jako tercjarz 28.021929 r.Nowicjat rozpoczął 30.07.1932 r.w Wieluniu. Obłóczył go o. Michał Porada. Otrzymał imię brat Adjut. W międzyczasie kapituła prowincjalna we wrześniu 1932 r.zdecydowała o utworzeniu odrębnego nowicjatu dla braci laików i takim sposobem przeniósł się do Panewnik gdzie dokończył nowicjat u magistra o. Kolumbana Soboty. Tu także złożył profesję czasową 18.09.1933 r.na ręce magistra nowicjatu. Śluby wieczyste złożył 18.09.1936 r.także na ręce o. Kolumbana. Pełnił różne funkcje. Był furtianem, kościelnym, ślusarzem, piekarzem i kwestarzem.

 


Wojna zastała go we Wronkach. Początkowo wydawało się, że klasztor będzie mógł w miarę normalnie funkcjonować. Jednakże 13.08.1940 r.do klasztoru nagle wkroczyło gestapo i aresztowało dwóch ojców i dwóch braci, w tym brata Adjuta. Został wywieziony najpierw do fortu VII w Poznaniu a potem do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Nie znamy zarzutów jakie mu stawiano. Kronikarz opolski pisze, że w pewnym momencie został zwolniony z obozu na skutek interwencji swego brata, który widocznie użył jakichś koneksji. Nie wiemy też ile czasu tam spędził, jaki numer obozowy mu przypisano, do jakiej pracy był zmuszony i kiedy został wypuszczony? Istnieje też rozbieżność w tym, że niektórzy twierdzili, iż był więziony w Oświęcimiu. Może w obu miejscach? Pewne jest jednak, że wyszedł z bardzo osłabionym zdrowiem.

Po wojnie skierowano go do Opola. Wspomniany kronikarz zanotował, że będąc ciężko chory, mimo to, wybrał się na kwestę do wsi Wysoka koło Góry Św. Anny gdzie zasłabł. Przewieziony do klasztoru w Opolu, na drugi dzień zmarł. Zmarł 6.11.1951 r.  Żył 41 lat, w zakonie 22. Pochowany jest w Panewnikach.