Nie miejmy więc innych tęsknot, innych pragnień, innych przyjemności i radości oprócz Stwórcy i Odkupiciela, i Zbawiciela naszego, jedynego prawdziwego Boga.

Wieluński krawiec
Wieluński krawiec
Data: 2020-04-03

o. Ezdrasz Biesok

Kronika wieluńska to właściwie jedyne źródło, które pozwala nam poznać osobę brata Oswalda Niedźwiedzia, zakonnego krawca, który swoją cierpliwą pracą służył zakonowi i prowincji przez ponad czterdzieści lat.

Franciszek Niedźwiedź urodził się 10.04.1878 r.w Ugodzie koło Rawicza jako syna Jana i Wiktorii Koniecznej. Życie zakonne rozpoczął jako tercjarz 12.07.1903 r.Jego formacja przebiegała podobnie jak wszystkich braci prowincji saksońskiej a następnie św. Jadwigi. Do nowicjatu, jako brat Oswald, został przyjęty w Nysie 8.04.1907 r.Tam złożył pierwszą profesję 25.04.1908 r.Śluby wieczyste złożył 6.05.1914 r.

Pierwsze lata spędził we Wrocławiu Karłowicach i stamtąd 2.01.1921 r.otrzymał obediencję do Wielunia na furtiana. Był jednym z pierwszych braci, którzy musieli podnieść ten klasztor z upadku czasów rozbiorowych. Klasztor, dopiero co odzyskany, był w katastrofalnym stanie. Przeciekający dach, odpadające tynki, przegniła podłoga, w części refektarza zalegała kupa gnoju i słomy, szczurów i myszy co niemiara. W dodatku kilkunastu lokatorów, w tym kobieta mająca „złą sławę”, których było trzeba się jakoś pozbyć. Tak wyglądały początki Wielunia.

 



Ciężką pracą braci, w tym brata Oswalda, klasztor doprowadzono do porządku i stopniowo odzyskiwał on dawne piękno. Odradzało się nade wszystko życie zakonne. Wieluń stał się drugim co znaczenia klasztorem odrodzonej prowincji. Do tejże prowincji w 1923 r.brat Oswald złożył swój akces. Kiedy zaś w Wieluniu zdecydowano ustanowić nowicjat i kiedy w 1922 r.otwarto pierwszy rok nowicjatu, dla brata Oswalda doszła nowa funkcja głównego krawca. W prowincji przed wojną było wielu krawców ale on cieszył się autorytetem najważniejszego. Cały okres przedwojenny szył habity dla kolejnych nowicjatów i pozostałych braci. Miał też pomocników i uczniów. Widać, że był to większy zakład krawiecki. Jednocześnie cały ten czas pełnił obowiązki furtiana.

Nic nie wiemy o jego wojennych losach. We wrześniu 1939 r.z pewnością uchodził z całą wspólnotą wieluńską na wschód. Po kampanii wrześniowej do klasztoru chyba nie wrócił bo nie wspomina o nim dosyć dokładna relacja brata Bazylego. Zapewne podjął jakąś pracę. Po wojnie znalazł się w Panewnikach. Jako człowiek starszy, niebawem zmarł w tutejszym klasztorze. Zmarł 8.07.1946 r.Żył 68 lat, w zakonie 43.

Na grupowym zdjęciu z obłóczyn w 1928 r.stoi w górnym szeregu.