I gdziekolwiek bracia przebywają lub spotkaliby się, niech odnoszą się do siebie jak członkowie rodziny.

Wybitnie wrogie treści
Wybitnie wrogie treści
Data: 2015-08-08

Jedną z bardziej dotkliwych cech państwa w czasach PRL-u była cenzura. Nie dotyczyła ona jedynie nowych publikacji ale obejmowała także dawniejsze pisma, przechowywane w różnych miejscach. Władze były świadome, że wiele z nich może znajdować się w bibliotekach klasztornych. Jako szczególnie niebezpieczne jawiły się one wtedy gdy były to jednocześnie biblioteki seminaryjne. Skądinąd władze niestrudzenie dążyły do poddania kontroli całej formacji seminaryjnej. Dlatego tak ważna była kontrola literatury do której seminarzyści mają dostęp. W tym celu latem 1960 r.w całym kraju przeprowadzono skoordynowaną akcję przeszukania bibliotek seminaryjnych. W prowincji panewnickiej objęła ona klasztor w Opolu gdzie znajdowało się studium filozofii i klasztor w Panewnikach gdzie mieściło się studium teologii.

 

W archiwum katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej pod sygnaturą 03/306 znajdujemy ciekawy ślad tamtych wydarzeń. Oficer Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach mjr K. Janoszek zawiadamia Biuro Śledcze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie o wykryciu tajnego zbioru niebezpiecznych dla państwa i ustroju publikacji w księgozbiorach klasztoru franciszkanów. Zawierają one, jak to ujął, „wybitnie wrogie treści” i szkalują stosunki polityczno gospodarcze PRL i ZSRR oraz pochwalają zbrodnie faszystowskie. W tym celu oficer prosi o dalsze instrukcje. Pismo to było właśnie wynikiem kontroli, którą w dniach 22-26 sierpnia 1960 r.Wojewódzki Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Katowicach przeprowadził w klasztornych książnicach. Ich przebieg znamy także ze wspomnień braci i z zapisków kronikarskich.

 

W Panewnikach, pod nieobecność prowincjała o. Teofila Zawiei i prefekta studiów o. Damascena Janosza, gwardian, o. Bernardyn Grzyska początkowo nie wpuścił kontrolerów. Skutkiem tego zawiadomili oni prokuraturę i do akcji przystąpiła Milicja Obywatelska, która siłą przystąpiła do rewizji. Klasztor panewnicki posiadał wtedy cztery odrębne księgozbiory: bibliotekę klasztorną, seminaryjną, profesorską oraz księgozbiór samego prowincjała. W wyniku kontroli zakwestionowano kilkanaście pozycji książkowych z biblioteki seminaryjnej i profesorskiej. Pismo do Warszawy podaje same ich tytuły, bez autora i innych danych. Najprawdopodobniej oceniano je uznaniowo i jedynie po samym brzmieniu tytułów. Były to między innymi takie książki: „Komunizm i socjalizm”, „Bolszewizm”, „Przez płonący wschód”, „Wojna domowa w Rosji” , „Katy i ofiary komuny paryskiej”, „Deutsches vorpell in Osten”, „Neue ordnung in Osten”, Zagadka panoszenia żydostwa”, „Żydostwo a chrystianizm” itp....

 

Odpowiedzialnym za bibliotekę profesorską był sam prowincjał o. Teofil Zawieja a za seminaryjną o Marcin Szawerna. Rewizja trwała kilka dni i w międzyczasie wrócił prowincjał i prefekt. Wtedy to kontrolerzy weszli także do kancelarii prowincjała. Okazało się, że tam znajdują się te najbardziej wrogie pozycje w liczbie aż 126 książek. W większości pochodziły one ze zbiorów wielkiego bibliofila, nieżyjącego już o. Anzelma Czyża. Przesłuchany w sprawie o. prowincjał Teofil Zawieja tłumaczył się, że nie wiedział o tych książkach gdyż były nieskatalogowane i dopiero przymierzano się do ich segregacji i do spalenia tych niewłaściwych. Książki niemieckie zaś miały pochodzić z czasów okupacji gdy klasztor był zajęty przez przesiedleńców niemieckich z Besarabii. Zapewnił jednak solennie, że nikt z kadry profesorskiej ani tym bardziej żaden kleryk takich rzeczy nawet nie miał w ręce. W sprawie przesłuchano jeszcze dziesięciu ojców z klasztoru i wszyscy zeznali podobnie. W takim stanie sprawę przekazano Prokuraturze Wojewódzkiej w Katowicach, która na polecenie Ministerstwa 24 września 1960 r.wszczęła śledztwo przeciw prowincjałowi o. Teofilowi, opiekunowi biblioteki profesorskiej o. Marcinowi Szawernie i gwardianowi o. Bernardynowi Grzyśce. Jednocześnie skonfiskowano dziesięć worków książek „wybitnie wrogiej treści”.

 

Nieco inaczej kontrola przebiegała w Opolu. Tam bez większego oporu przystąpiono do kontroli biblioteki. Kontrolerzy również tutaj oceniali książki jedynie po brzmieniu tytułów ale najprawdopodobniej do obytych w literaturze nie należeli gdyż, na przykład, wśród zarekwirowanych pozycji znalazła się książka o reformie Karmelu św. Teresy z Avila. Słowa „Karmel” i „reforma” brzmiały dla nich wystarczająco tajemniczo i podejrzanie aby publikację skonfiskować.

 

Sprawa miała jednak innego bohatera. W całej sprawie inicjatywę przejął bowiem sam gwardian opolski o. Korneliusz Czech, który w swoim stylu, gdy nadeszła pora obiadowa zaczął namawiać zapracowanych rewizorów do przerwy i zapraszać ich na obiad. Gdy ci, nieco zaskoczeni, próbowali się wzbraniać, on przekonywał, że tak to jest w klasztorze, iż ten kto pracuje ten także je. Funkcjonariusze ulegli pokusie a na czas obiadu nie tylko zamknęli bibliotekę lecz także jej drzwi zapieczętowali. Nie wiedzieli jednak o tym, że biblioteka, która znajdowała się na parterze, miała kraty otwierane od zewnątrz. W czasie przeciągającego się obiadu przez okna biblioteki weszli przygotowani wcześniej do akcji klerycy i zamienili spakowane już książki na inne, stare i małowartościowe. W ten sposób najcenniejsze zbiory biblioteczne ocalały. Według relacji świadków, gdy funkcjonariusze zorientowali się o całym podstępie było im wstyd się przyznać i sprawa została zamknięta.

 

Również sprawa panewnicka miała pozytywny finał. Najprawdopodobniej urzędnicy śledczy mieli kłopot z merytoryczną oceną skonfiskowanych książek i do sprawy nie wrócili. Już niebawem, 23 grudnia 1960 r.prokurator katowicki Zbigniew Tatar umorzył śledztwo przeciw trzem bibliotekarzom wobec, jak to ujął, znikomego niebezpieczeństwa społecznego.

 

o. Ezdrasz Biesok OFM